fot. Giro d'Italia

Z pewnością 25-letni Tao Geoghegan Hart zapamięta osiemnasty etap tegorocznego Giro d’Italia na bardzo długo. Pomimo przegranego sprintu z Jaiem Hindleyem (Team Sunweb) Brytyjczyk, dzięki pomocy kolegów ze swojego zespołu przewrócił klasyfikację generalną do góry nogami.

Podczas podjazdu pod Passo dello Stelvio zawodnik ekipy INEOS Grenadiers Rohan Dennis po pracy ekipy Sunweb zrobił prawdziwą kolarską “rzeź”. Australijczyk nie tylko wygrał Cima Coppi, ale także zgubił Wilco Keldermana i pozostałych groźnych rywali. Mimo tego “na kole” Dennisa oraz Geoghegana Harta pozostał jedynie Jai Hindley. Brytyjczyk z ekipy INEOS Grenadiers w rozmowie po przekroczeniu linii mety nie był zaskoczony obraną taktyką niemieckiego zespołu.

Takie jest ściganie. Wybrali własną taktykę i sądzę, że nie chcieli, aby Wilco stracił zbyt wiele czasu. Gratulacje dla Jaia, to bardzo miły gość i mój przyjaciel. Z perspektywy czasu to był szalony etap. Mogę tylko podziękować moim kolegom z zespołu. Finalnie sam niewiele zrobiłem w końcówce. W 90% była to praca moich kolegów. Myślę, że Rohan (Dennis) przejechał 99% etapu bez jazdy “na czyimś kole”. To było niezwykle imponujące

– mówił urodzony w Londynie Brytyjczyk.

Przed jutrzejszym etapem kończącym się w stacji narciarskiej Sestriere Tao Geoghegan Hart traci zaledwie trzy sekundy do drugiego w “generalce” Hindleya oraz piętnaście sekund do lidera Wilco Keldermana. Mimo słabego początku wyścigu zawodnika INEOS Grenadiers, który poniósł znaczące starty na otwierającej “czasówce” w Palermo oraz podczas wspinaczki na Etnę ma on nadal szansę walki o zwycięstwo w 103. edycji Giro d’Italia. 

Jest to naprawdę nieoczekiwana sytuacja, zwłaszcza jeśli spojrzymy na początkową część wyścigu. Po kilku pierwszych etapach byłem dość daleko w tyle w klasyfikacji generalnej. Obecnie czujemy już prawie zapach Mediolanu. Pozostajemy skupieni i zobaczymy, co się wydarzy

– zakończył 25-latek.