fot. Deceuninck - Quick Step

Julian Alaphilippe powoli dochodzi do siebie po koszmarnie wyglądającym upadku z Wyścigu Dookoła Flandrii. Francuz zdążył już nawet udzielić wywiadu, w którym powiedział, że zamierza wrócić na trasę “Piękności” w przyszłym roku.

Przypomnijmy, że na 35 kilometrów przed metą De Ronde, chwilę po tym, jak wyścig wszedł w decydującą fazę, Francuz nie zdołał ominąć motocykla, uderzył w niego barkiem i runął na ziemię. Konsekwencje były bardzo poważne – Francuz złamał kość śródręcza i musiał wycofać się z dalszej rywalizacji.

Ta kolizja z motocyklem sprawiła, że mój udział w wyścigu zakończył się w ułamku sekundy. Cierpiał mój bark, cierpiały moje ręce, czułem ogromny ból i początkowo byłem przerażony. Myślałem, że stało się coś bardzo złego. Jednak dziś mogę powiedzieć, że miałem mnóstwo szczęścia. Tyle że niestety nie jestem w stanie uwolnić się od myśli “co by było, gdyby nie ta kraksa

– mówił Cycling News.

Jednak to nie oznacza, że debiutujący we “Flandryjskiej Piękności” Francuz nie zdążył zaprezentować swoich umiejętności jazdy po bruku – wręcz przeciwnie. To właśnie on rozkręcił wyścig, raz po raz odjeżdżając rywalom. W końcu jedna z takich akcji sprawiła, że z przodu wyklarowała się trzyosobowa ucieczka, z nim, Van Aertem i Van der Poelem.

I choć ostatecznie, gdy belgijsko-holenderski duet rozstrzygał między sobą kwestię zwycięstwa, on mógł jedynie leżeć, opatrywany przez lekarzy, zdążył złapać bakcyla, który sprawia, że jeszcze nie raz powinniśmy zobaczyć go na trasie De Ronde.

Jazda tutaj, we Flandrii, uświadomiła mi, że bardzo brakowało mi brukowanych wyścigów. Kocham je – to kompletnie inne ściganie – dziksze, bardziej brutalne, zdecydowanie trudniejsze. Wyjątkowe. To po prostu czyste kolarstwo. To wszystko sprawia, że chcę więcej i już teraz wiem, że wrócę tu w przyszłym roku

– zapowiedział.