fot. Ronde van Vlaanderen

Po kapitalnej walce w końcówce, Wout van Aert nie zdołał pokonać Mathieu van der Poela, przegrywając bitwę o zwycięstwo w Ronde van Vlaanderen. Belg na mecie nie krył, że jest nieco rozczarowany.

Jesienna wersja De Ronde okazała się być jedną z najpiękniejszych w ostatnich latach. Zgodnie z tym, czego życzyli sobie kibice, w walce o zwycięstwo w wyścigu liczyli się przede wszystkim Wout van Aert, Mathieu van der Poel oraz Julian Alaphilippe. Ostatecznie najlepszy okazał się Holender, który pokonał Belga o pół koła. Pokonany lider ekipy Jumbo – Visma stracił więc pierwszą z szans, by wygrać w jednym roku zarówno De Ronde, jak i Mediolan – Sanremo.

Dojście van der Poela i Alaphilippe’a i Taaienbergu było czymś naprawdę dużym. Szkoda, że niedługo później Julian się przewrócił. Mam nadzieję, że wszystko z nim dobrze. Myślę, że daliśmy ludziom naprawdę świetny spektakl. Ścigałem się dzisiaj tak, jak chciałem i jak lubię. Na finiszu Mathieu był jednak nieco lepszy. Dzisiaj wieczorem na pewno kilka razy obejrzę ostatnie metry, by je przeanalizować. Być może zaatakowałem nieco za późno, bo ostatecznie niewiele zabrakło. Tak czy inaczej, był to naprawdę kapitalny wyścig i bardzo żałuję, że nie czeka nas jeszcze start w Paryż – Roubaix, gdyż w ten sposób tracę jakąkolwiek okazję na rewanż, a po dzisiejszym wyścigu na pewno będę długo czuł się lekko rozczarowany

– powiedział van Aert.

Do końca sezonu wyścigów jednodniowych została już tylko jedna impreza – Driedaagse Brugge-De Panne. Tam jednak rywalizacja o triumf z pewnością nie będzie aż tak zacięta, gdyż stawka będzie o wiele mniejsza.