fot. Giro d'Italia / RCS Sport

Piękne mamy piątkowe etapy w tegorocznych Wielkich Tourach, prawda? Tym razem, na Giro d’Italia 2020, peleton nieco się dzielił na wiatrach, lecz jednocześnie do głosu doszli wszyscy sprinterzy. Czas na oceny.

Plusy:
Powiew orientu
Nie da się ukryć, że wietrzne etapy na trasie Giro d’Italia zdarzają się niezwykle rzadko. Dziś jednak mieliśmy ogromną przyjemność oglądać zawodników układających wachlarze i walczących o cenne sekundy w klasyfikacji generalnej. Nieco szkoda, że ostatecznie żadnych różnic nie udało się stworzyć, lecz w końcu mieliśmy nieco więcej ścigania. Warto też zauważyć, że ponownie zupełnie płaski etap był ciekawszy od przelotowego/pagórkowatego.

Największa gwiazda
Zważając na zawodników, którzy w tegorocznym Giro d’Italia walczą o czołowe miejsca w klasyfikacji generalnej, trzeba przyznać, że to Arnaud Demare jest obecnie największą gwiazdą w peletonie La Corsa Rosa. Francuz jest zdecydowanie najszybszy i nie daje żadnych szans rywalom. Dziś walczyć z nim próbował Peter Sagan, lecz Słowak postanowił nie ryzykować za wiele, próbując zmieścić się przy barierkach. Być może związek z tym miał fakt, że Demare nie jest zawodnikiem lubiącym jeździć prosto.

Futerał
Po wczorajszej, bardzo lekkiej kraksie, ekipa Deceuninck – Quick Step postanowiła jeszcze lepiej opiekować się liderem wyścigu Joao Almeidą, dowożąc go do mety w pięknym futerale. Niewiele brakowało, a właśnie dzięki temu Portugalczyk zyskałby dzisiaj wiele cennych sekund nad niektórymi rywalami. Belgowie doskonale pokazali, co znaczy jazda drużynowa.

Minusy:
Czerwono-białe problemy
Choć Elia Viviani odgrażał się, że jest w doskonałej formie i stać go na walkę o najwyższe cele, dziś ponownie nie było go widać w czołówce, co na tak ułożonym etapie jest już dość niepokojące. Zważając na fakt, że kolejny naprawdę płaski etap będzie miał miejsce w przyszłą środę, możemy zawodnika Cofidisu nie zobaczyć już w walce o etapowy triumf.

Band of brothers
Bańka o nazwie “fantastyczna atmosfera w BORA – hansgrohe” zaczyna pękać. Dziś mieliśmy tego kolejny przykład. Kiedy zawodnik z ogromną szansą na wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej został w drugiej grupie na wiatrach, jego koledzy podkręcali tempo na czele. U Ralfa Denka zaczyna powiewać Movistarem i oby zabawa nie skończyła się tak samo.