Andrew August (Netcompany INEOS) wygrał 2. etap tegorocznej edycji Czech Tour (2.Pro). Amerykanin okazał się najlepszy na finałowej wspinaczce i został nowym liderem wyścigu. Dzielnie walczył z nim Alessandro Fancellu (MBH Bank CSB Telecom Fort).
Na dobrą sprawę w piątek zaczynał się prawdziwy wyścig, ponieważ na kolarzy czekała dość wymagająca końcówka. Panowie zmierzyli się ze wspinaczką na metę – Ještěd (1. kategoria – 15 km ; 4,1%). Liczyliśmy na dobry wynik reprezentantów Polski. Łącznie do pokonania było 155 kilometrów.

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 12:45. W pewnym momencie na atak zdecydowało się trzech zawodników: Tomasz Budziński i Martin Voltr (ATT Investments) oraz Adam Bittman (Kasper crypto4me). Ta trójka zyskała 20 sekund zapasu nad peletonem. Bittman i Budziński szybko zostali jednak dogonieni. Z peletonu skontrowało trzech kolarzy: Gil Gelders (Soudal Quick-Step), Mattia Bais (Team Polti VisitMalta) oraz Michal Schuran (Team United Shipping). Ta trójka sprawnie wysunęła się na prowadzenie w wyścigu. 20 sekund za nimi podążał Voltr, natomiast peleton tracił 55 sekund. Do mety pozostało 128 kilometrów.
Wkrótce Voltr dołączył do czołówki i mieliśmy tam czterech zawodników. Peleton tracił już 2,5 minuty. Tempo w głównej grupie nadawała ekipa Netcompany INEOS. Jakiś czas później doszło tam do niewielkiej kraksy, w której uczestniczył Yukiya Arashiro (Solution Tech NIPPO Rali). Na premii górskiej 2. kategorii Vrchovany (3 km ; 2,3%) triumfował Michal Schuran, który zdobył tam 6 punktów do klasyfikacji górskiej. 85 kilometrów przed metą ucieczka miała 2 minuty i 35 sekund przewagi nad peletonem.
Na lotnym finiszu Mimoň po 3 sekundy bonifikaty czasowej sięgnął Martin Voltr. Na 55 kilometrów do mety peleton tracił 2 minuty i 25 sekund. Na podjeździe 2. kategorii Výpřež (7,7 km ; 4,8%) kontakt z czołówką stracił Voltr. Jako pierwszy na szczycie zameldował się z kolei Michal Schuran. Czeski zawodnik prowadził w wirtualnej klasyfikacji górskiej. Do mety pozostało 35 kilometrów, a prowadząca trójka miała 20 sekund zapasu nad Voltrem oraz 1 minutę i 15 sekund przewagi nad peletonem.
Z czołówki odpadł też Schuran, który zrealizował swój cel. Schuran oraz Martin Voltr zostali szybko złapani przez główną grupę. 22 kilometry przed metą Gelders i Bais mieli jedynie 50 sekund przewagi nad peletonem, prowadzonym przez Netcompany INEOS. Wielkimi krokami zbliżał się finałowy podjazd, a wyścig opuścił Joseph Blackmore (NSN Cycling Team).
Prowadząca dwójka została dogoniona na około 14 kilometrów przed metą. Panowie byli już na finałowym podjeździe. Na solowy atak zdecydował się Leander Van Hautegem (Team Flanders-Baloise). Belg zyskał kilka sekund przewagi. Jego akcja nie zakończyła się jednak sukcesem. Mocno pracowali zawodnicy TotalEnergies. Kryzys przeżywał Pepijn Reinderink (Soudal Quick-Step). Niestety w pewnym momencie w peletonie doszło do sporej kraksy, w której uczestniczyli m.in.: Mikel Landa (Soudal Quick-Step), Jakub Otruba i Jan Castellon (Caja Rural-Seguros RGA), Alex Tolio (Bardiani CSF 7 Saber) oraz Kamiel Bonneu (Solution Tech NIPPO Rali). Tempo w głównej grupie dyktował Ben Turner (Netcompany INEOS). Później zastąpił go jego kolega z ekipy – Jack Haig.
W peletonie nie było lidera wyścigu – Rileya Sheehana (NSN Cycling Team). W końcowej fazie 2. etapu mocno pracował Embret Svestad-Bårdseng (Netcompany INEOS). Później stawkę prowadził Alessandro Fancellu (MBH Bank CSB Telecom Fort), ale wyczekał go Andrew August (Netcompany INEOS), który przyspieszył w odpowiednim momencie. To właśnie Amerykanin okazał się zwycięzcą piątkowego odcinka, zostając jednocześnie nowym liderem wyścigu. Jako drugi finiszował Fancellu, a podium uzupełnił Domenico Pozzovivo (Solution Tech NIPPO Rali). Do zakończenia zmagań pozostały dwa odcinki.
BOOM! AJ August wins the 2nd stage of Czech Tour! 🇺🇸🔥#CzechTour pic.twitter.com/dbgfgAIQIT
— Eemeli (@LosBrolin) August 14, 2026
Wyniki 2. etapu Czech Tour 2026:










Zespół Ineos jest obecnie aż tak słaby, że żeby cokolwiek wygrać musi przyjeżdżać na nieWorldtourowy wyścig do Czech. Szok co się stało z tym zespołem w ostatnich latach.
A ja mam inną refleksję: nasze kolarskie „drugie noże”, nie liczą się niestety w zawodach, gdzie zjeżdżą ścigać się „trzecie noże” peletonu.
Nasz drugie noże miały pecha. Gruszczyński uniknął kraksy ale mu spadł łańcuch i stracił kontakt z grupą, a kilka kilometrów dalej to samo Pękala.