giroditalia.it

Na pożegnanie z Sycylią dostajemy etap, który organizatorzy Giro d’Italia uważają za płaski. I rzeczywiście, płaska jest jego pierwsza część, podobnie jak całkiem sprzyjająca finiszom z peletonu końcówka, ale całkiem solidnej góry na półmetku wtorkowej rywalizacji nie da się odzobaczyć. 

Na pewno zaś poczują ją w nogach typowi sprinterzy, których siły konkretnie nadszarpnąć musiał już wczorajszy odcinek, choć uczciwie trzeba przyznać, że niewielu zawodników tej specjalności postanowiło stanąć na starcie tegorocznej edycji wyścigu dookoła Włoch. Dziwny to rok, kiedy najszybsi kolarze peletonu czekają na Vueltę.

Ale do rzeczy. 4. etap 103. edycji Giro rozpocznie się w kojarzonej z budżetowymi lotami na Sycylię Katanii, a po pokonaniu dystansu zaledwie 140 kilometrów zakończy w położonej na zachód od Cieśniny Mesyńskiej Villafranco Tirrenie. W jego połowie peleton zmierzy się z błędnie oznaczonym na profilu jako 3. kategoria podjazdem pod Portella Mandrazzi (2. kat, 12,4 km, śr. 5,2%), który co prawda na scenariusz rozgrywania końcówki nie wpłynie, ale na jej skład osobowy – jak najbardziej. 

Oto, co na temat 4. etapu 103. edycji Giro d’Italia napisaliśmy jeszcze przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 4, Catania – Villafranco Tirrena, 140 km, średnie góry

Po etapie kończącym się na trudnym podjeździe, czas na odcinek idealnie pasujący uciekinierom. Na 140 kilometrach rywalizacji do pokonania będzie tylko jeden podjazd pod Portella Mandrazzi, liczący jednak 12,4 km o nachyleniu 5,2%. Można więc w ciemno założyć, iż do głosu dojdą zawodnicy, którzy dzień wcześniej celowo oszczędzali siły.

Giro 2020 etap 4

Na papierze rzeczywiście mamy do czynienia z etapem, który mógłby paść łupem uciekinierów. Jednocześnie jednak jest to jeden z zaledwie 5 odcinków tegorocznego Giro d’Italia, który za zwycięstwo pozwala dopisać sobie aż 50 punktów do walki o maglia ciclamino, więc ekipy Bora-hansgrohe i Sunweb powinny być żywo zainteresowane kontrolowaniem przebiegu wydarzeń.

Zważywszy, że sam finał etapu jest płaski, ze spodziewanego pojedynku Petera Sagana (Bora-hansgrohe) i Michaela Matthewsa (Sunweb) obronną ręką powinien wyjść ten pierwszy, ale skomplikować sprawę może udział w sprincie Davide Balleriniego, Alvaro Hodega (Deceuninck-Quick Step), Simone Consonniego (Cofidis) czy szybszego Arnaud Demare’a. Jeśli zaś tempo na jedynym podjeździe dnia będzie relatywnie niskie, przetrwać go mogą również Fernando Gaviria (UAE-Team Emirates) i Elia Viviani (Cofidis).