fot. Deceuninck-Quick Step / Wout Beel

Julian Alaphilippe (Deceuninck-Quick Step), który został relegowany z drugiego na piąte miejsce w wyścigu Liège-Bastogne-Liège, odniósł się do całego zajścia w oświadczeniu prasowym wydanym przez drużynę Patricka Lefevere’a. Dla 28-letniego Francuza był to pierwszy wyścig w tęczowej koszulce mistrza świata. 

W sprincie o zwycięstwo w tegorocznej edycji “Staruszki” Alaphilippe zajechał drogę Marcowi Hirschiemu (Team Sunweb), a następnie przegrał wyścig, ponieważ zbyt wcześnie uniósł ręce do góry w geście triumfu. Choć pewnie i tak zostałby ukarany przez sędziów, to jak tu nie wierzyć w popularną klątwę tęczowej koszulki? Oto, jak Francuz skomentował wydarzenia na belgijskim monumencie.

– Czułem się dzisiaj dobrze, chciałem pojechać dobry wyścig i miałem wokół siebie silną drużynę, która wykonała wspaniałą pracę, ochraniając mnie cały dzień. Następnie zaatakowałem na najbardziej stromej części Roche-aux-Faucons, zrobiłem selekcję i zyskałem przewagę wraz z kilkoma innymi kolarzami. Dobrze nam się współpracowało, utrzymywaliśmy przewagę i przed ostatnim kilometrem czułem się pewnie. Rozpocząłem finisz 200 metrów przed metą, ale wtedy popełniłem błąd, za który biorę pełną odpowiedzialność. Jestem świadomy tego, że zmiana mojej linii sprintu utrudniła go innym kolarzom i przepraszam za to, ale nie zrobiłem tego specjalnie. Przyjmuję decyzję jury i skupiam się na kolejnych wyścigach

– powiedział Julian Alaphilippe w oficjalnym oświadczeniu prasowym drużyny Deceuninck-Quick Step.

Francuz nie odniósł się do swojego zachowania na mecie, czyli przedwczesnej radości, która spowodowała, że o błysk szprychy wyprzedził go Primož Roglič (Jumbo-Visma). Warto również dodać, że około 80 km przed metą leżał w kraksie, w wyniku której dwa razy zmieniał rower, a następnie miał problem z blokami w butach.