Zgodnie z zapowiedziami, po mistrzostwach świata w Imoli UCI postanowiło zająć się jednym z najpoważniejszych problemów w peletonie. Według Davida Lappartienta, w niedalekiej przyszłości powinien pojawić się projekt… przyznawania kar czasowych za śmiecenie.

Od kilku lat, władze oraz organizatorzy poszczególnych wyścigów starają się walczyć z zaśmiecaniem dróg przez zawodników w imię ekologii. W szczególności podczas Tour de France wielu kolarzy otrzymało podwyższone już kary 500 CHF za nieprzestrzeganie przepisów dotyczących wyrzucania bidonów czy papierków. Mimo to UCI uznała, że jest to zdecydowanie za mało, proponując wprowadzenie kar czasowych w zamian za kary finansowe.

To oczywiste, że zachowanie wielu kolarzy na Tour de France było niedopuszczalne. Jeśli wyrzucisz bidon, kiedy w okolicy są kibice, nikt nie będzie miał z tym problemu, lecz niedopuszczalne jest śmiecenie kiedy dookoła nie ma nikogo. Widzimy, że kary finansowe nie wpłynęły na drużyny i zawodników. Dlatego też w lutym planujemy wprowadzić kary czasowe w trakcie wyścigów etapowych

– powiedział Lappartient w rozmowie z directvelo.

Bardzo interesująca jest także argumentacja, jakiej szef UCI użył w wywiadzie udzielonym francuskiemu portalowi. Według niego, śmiecenie przez zawodników może nie pozwolić peletonowi na jazdę w strefach ochrony przyrody.

Podczas zeszłorocznej Vuelty, na etapie do Andory, jechałem wraz z jednym z lokalnych samorządowców. U podnóża finałowego podjazdu jeden z zawodników wyrzucił wszystko, co miał w kieszeniach. Od razu usłyszałem pytanie, czy jest to dozwolone. Jeśli czegoś nie zmienimy, wiele gór zniknie z tras wyścigów

– dodał Francuz.

Decyzja UCI o podjęciu dalszej walki ze śmieceniem z pewnością nie padła w najlepszym momencie. W czasie mistrzostw świata bardzo głośno zrobiło się o problemach z CPA, która w żaden sposób nie reprezentuje kolarzy. Lappartient i spółka ponownie więc narażają się kolarskiej braci na całym świecie.