fot. UCI

Główna faworytka do złota mistrzostw świata w indywidualnej jeździe na czas w drugiej części wyścigu straciła panowanie nad rowerem i wypadła z zakrętu. Kraksa Amerykanki okazała się fatalna w skutkach. Jak podaje na Twitterze Adam Probosz, zawodniczka nie ma złamań, za to głębokie rozcięcie uda.

Chloe Dygert w ubiegłym roku zdominowała wyścig indywidualnej jazdy na czas kobiet na mistrzostwach świata w Yorkshire wyprzedzając drugą Annę van der Breggen o ponad półtorej minuty. Choć w tym roku – z powodu pandemii koronawirusa – Amerykanka nie wzięła udziału w żadnym wyścigu, była wymieniana w ścisłym gronie faworytek do zdobycia tęczowej koszulki.

Dygert od początku czasówki jechała wyśmienicie. Na pomiarze czasu po 15. kilometrach miała aż 26 sekund przewagi nad drugą Marlen Reusser ze Szwajcarii. Wszystko szło perfekcyjnie do momentu, kiedy Amerykanka zbyt szybko weszła w jeden z zakrętów w drugiej części trasy. Chloe Dygert straciła panowanie nad rowerem, z impetem uderzyła w barierki i wypadła z drogi.

Upadek Dygert wyglądał bardzo groźnie. Jak wynika z informacji komentatora Eurosportu, Adama Probosza, zakończył się on głębokim rozcięciem uda, a nie – jak początkowo twierdzono – złamaniem kości udowej.


W wyścigu zwyciężyła Anna van der Breggen, przed Marlen Reusser i Ellen van Dijk.