fot. A.S.O./Pauline Ballet

Mistrz Irlandii Sam Bennett zakończył swój start w Tour de France prestiżowym zwycięstwem na Polach Elizejskich w Paryżu. Sprinter Deceuninck-Quick-Step oprócz dwóch etapowych skalpów przypieczętował, również swój triumf w klasyfikacji punktowej.

Przed finałowym 21. etapem Tour de France Peter Sagan miał, jeszcze bardzo niewielkie, matematyczne szanse na zdobycie ósmej w swojej karierze maillot vert. Po raz pierwszy w historii swoich startów w “Wielkiej Pętli”, które trzykrotny mistrz świata ukończył musiał on uznać wyższość swojego rywala. Dla Sama Bennetta zdobycie zielonej koszulki i zwycięstwo na Polach Elizejskich było spełnieniem wszelkich marzeń.

Nigdy nie myślałem, że znajdę się w tym miejscu. Oglądasz (ten finisz), gdy dorastasz, widzisz kultowy punkt widzenia na sprinterów i wygrywasz tu w zielonej koszulce. To jest absolutnie niesamowite

– mówił na linii mety 29-latek.

Kolarz “Watahy” przyznał, również że było to najpiękniejsze zwycięstwo w jego całej dotychczasowej karierze, którego z pewnością nigdy nie zapomni.

Zawsze mówiłem, że moim marzeniem są trzy wyścigi: Mediolan-San Remo, Mistrzostwa Świata oraz etap kończący się na Polach Elizejskich. Aby tutaj wygrać na Polach Elizejskich mając na sobie zieloną koszulkę, nigdy nawet o tym nie śniłem, ponieważ nigdy nie myślałem, że będę wystarczająco dobry, aby móc ją zdobyć. To coś, czego nie zapomnę do końca życia

– zakończył podopieczny Patricka Lefevere’a.