fot. BORA-hansgrohe

Lennard Kämna (BORA-hansgrohe) był najlepszy na 16. etapie Tour de France. Niemiec zaatakował tuż przed szczytem przedostatniego podjazdu i samotnie dojechał do mety w Villard-de-Lans.

Lennard Kämna przyspieszył w końcówce wspinaczki pod Montée de Saint-Nizier-du-Moucherotte i szybko wyrobił sobie kilkudziesięciosekundową przewagę nad goniącym go Carapazem. Niemiec potwierdził wysokie umiejętności w indywidualnej jeździe na czas i nie dał się dogonić rywalom. Dla 24-letniego Kämny jest to drugi zawodowy triumf w karierze. Po pierwsze zwycięstwo sięgnął on również z ucieczki, na etapie Criterium du Dauphine.

Czuję się rewelacyjnie, to etapowe zwycięstwo sprawiło, że był to absolutnie niesamowity dzień. Walka na etapie była od samego startu i wiedziałem, że do mety muszę dojechać samotnie. Kiedy zobaczyłem, że Carapaz zwalnia, powiedziałem sobie, że to moment, aby zaatakować. To zwycięstwo jest dla mnie i dla ekipy wielką ulgą i do teraz nie mogę w to uwierzyć. Krok naprzód, który zrobiłem w tym roku jest ogromny i jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem dziś wygrać.

– mówił po 16. etapie Lennard Kämna.

Niemiec z ekipy BORA-hansgrohe w tegorocznej Wielkiej Pętli prezentuje się bardzo dobrze. Uciekał już kilka dni temu, na etapie z metą na Pas de Peyrol, gdzie na ostatnich metrach w sprincie pokonał go Daniel Felipe Martinez z EF Pro Cycling.