fot. Tirreno-Adriatico

Piąty etap Tirreno-Adriatico z metą na Sassotetto zakończył się triumfem Simona Yatesa (Mitchelton-Scott). Brytyjczyk został nowym liderem wyścigu. Z bardzo dobrej strony pokazał się Rafał Majka (BORA-hansgrohe), który ukończył etap na trzeciej pozycji!

Drugi i ostatni typowo górski etap Tirreno-Adriatico mierzył 202 kilometry. Organizatorzy zaplanowali na nim lotny finisz i trzy górskie premie, w tym jedną na szczycie podjazdu pod Sassotetto, gdzie zlokalizowana została meta. Etap “Wyścigu Dwóch Mórz” kończył się na tej wspinaczce raz, w 2018 roku. Zwyciężył tu wtedy Mikel Landa, a drugie miejsce zajął Rafał Majka. W tegorocznej edycji zgodnie z przewidywaniami, o triumf na Sassotetto również walczyli faworyci do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej.

fot. procyclingstats.com

Po kilkudziesięciu minutach piątego etapu, uformował się sześcioosobowy odjazd w składzie Mathias Frank (AG2R La Mondiale), Jhonatan Restrepo (Androni Giocattoli – Sidermec), Giovanni Visconti, Edoardo Zardini (Vini Zabu – KTM), Marco Canola (Gazprom – RusVelo) i Julien Bernard (Trek-Segafredo), do których wkrótce dołączyli Mathieu van der Poel (Alpecin-Fenix), Amanuel Gebreigzabhier (NTT Pro Cycling), Carl Fredrik Hagen (Lotto Soudal) i lider klasyfikacji górskiej – Hector Carretero (Movistar Team).

Ucieczka dość szybko wyrobiła sobie ponad pięciominutową przewagę nad peletonem napędzanym przez ekipę lidera wyścigu, EF Pro Cycling. Dwie pierwsze górskie premie padły łupem Marco Canoli, dzięki czemu zbliżył się on do prowadzącego w klasyfikacji najlepszego górala Carretero. Na lotnym finiszu w Colmurano najszybszy był zaś Visconti. Przez następne kilkadziesiąt kilometrów poza kilkoma drobnymi kraksami w peletonie wiele się nie działo. Różnica między harcownikami, a główną grupą za sprawą pracy EF Pro Cycling i Mitchelton-Scott stopniowo się zmniejszała. Z czołówki jako pierwsi odpadli Zanardi, Canola i Carretero.

Na 25 kilometrów do mety, z ucieczki zaatakowali Bernard i Gebreigzabhier. Chwilę później duet został dogoniony przez Mathieu van der Poela, Mathiasa Franka i Giovanniego Viscontiego. Gdy u podnóża finałowego podjazdu przewaga pięcioosobowej ucieczki wynosiła zaledwie kilka sekund, ataku ponownie spróbowali Bernard i Gebreigzabhier. Niestety, kilkaset metrów później zostali oni złapani i wyścig zaczął się od nowa.

Tuż po minięciu znaku informującego, że do mety pozostało 10 kilometrów, od peletonu oderwał się Rui Costa (UAE-Team Emirates), a za nim pognał Luca Wackermann (Vini Zabu – KTM). Mistrz Portugalii wrócił do głównej grupy chwilę po swoim ataku, natomiast Wackermann – ku uciesze sponsorów ekipy – utrzymywał się przed peletonem przez ponad kilometr. Z czołowej grupy prowadzonej przez zawodników EF Pro Cycling odpadało coraz więcej zawodników.

6,5 kilometra przed metą przyspieszył Vincenzo Nibali (Trek-Segafredo), jednak nie udało mu się odskoczyć od kilkunastoosobowej grupki faworytów. Kilometr później od peletoniku próbował oderwać się Jakob Fuglsang (Astana Pro Team), lecz i on po chwili wrócił do grupy. Na 5 kilometrów do mety na czoło wysunął się Rafał Majka (BORA-hansgrohe), co spowodowało rozciągnięcie grupy faworytów. Wtedy atak przypuścił Gianluca Brambilla (Trek-Segafredo), za którym ruszył Simon Yates (Mitchelton-Scott). Włoch szybko opadł z sił, natomiast Brytyjczyk dał radę samotnie utrzymać się przed grupką faworytów tworzoną już tylko przez Aleksandra Vlasova (Astana Pro Team), Gerainta Thomasa (INEOS Grenadiers), Rafała Majkę i Fausto Masnadę (Deceuninck – Quick Step).

Grupie pościgowej nie udało się dogonić Yatesa, który przeciął kreskę jako pierwszy i został nowym liderem wyścigu. Na drugiej pozycji na metę, ze stratą 35 sekund wpadł Geraint Thomas, a tuż za nim Rafał Majka. Polak zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji generalnej i traci do Brytyjczyka 16 sekund. Do końca wyścigu pozostały trzy etapy.