fot. ASO / Pauline Ballet

Choć na ostatnim podjeździe 8. etapu Tour de France Adam Yates miał niemałe problemy z utrzymaniem koła rywali, ostatecznie udało mu się utrzymać koszulkę lidera. Brytyjczyk przyznał jednak, że miał dużo szczęścia.

Ósmy etap tegorocznego Tour de France należał do jednego z najtrudniejszych. Nie dziwne więc, że zawodnicy walczący o zwycięstwo w całym wyścigu postanowili dziś poważnie przetestować swoje możliwości. Niestety dla brytyjskich kibiców, Adam Yates pokazał, że niekoniecznie będzie w stanie utrzymać żółtą koszulkę aż do Paryża.

Jestem zadowolony, bo był to naprawdę trudny dzień. Pozwoliliśmy odjechać ucieczce, gdyż najwyżej sklasyfikowany z harcowników miał już duże straty, dlatego też łatwo nam było wszystko kontrolować. W końcówce tempo było niezwykle mocne, a do tego kolejni zawodnicy starali się zaatakować. Musiałem więc nieco odpuścić. Postanowiłem jechać własnym tempem, co pozwoliło mi dojść do grupy faworytów. Jutro czeka nas kolejny ciężki dzień, lecz mam nadzieję, że utrzymam koszulkę lidera

– powiedział Yates.

Na niedzielnym etapie Tour de France kolarze będą mieli do pokonania dwa podjazdy pierwszej kategorii, z czego drugi, Col de Marie-Blanque został umieszczony 18 kilometrów przed metą.