fot. Szymon Gruchalski / Lang Team

Do decydującego aktu rywalizacji o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Tour de Pologne dochodzi w tym roku szybciej niż zwykle. Różnice czasowe dzielące pretendentów do triumfu są bardzo niewielkie, co w połączeniu z doskonale znanym, krótkim i dynamicznym etapem z metą w Bukowinie Tatrzańskiej gwarantuje, że podczas sobotniego ścigania na pięknym Podhalu nie zabraknie fajerwerków.

Czy przewaga 10 sekund to dużo? Tak, jeśli w niespełna tygodniowym wyścigu etapowym dzierży ją znajdujący się w świetnej formie kolarz, w dodatku mogący liczyć na wsparcie bardzo silnej i zdyscyplinowanej drużyny. Nie, jeśli ma przed sobą etap pełen krótkich i sztywnych podjazdów, na którym przyjdzie mu się zmierzyć z bardziej dynamicznymi i równie głodnymi sukcesu rywalami, a do zniwelowania całej przewagi wystarczy wyeliminowanie go z walki o bonifikaty.

Doskonale wpisujący się w generalną tendencję do skracania etapów i czynienia ich bardziej dynamicznymi odcinek ze startem i metą w Bukowinie Tatrzańskiej już sam w sobie był gwarancją dużych emocji, ale w kombinacji z niewielkimi różnicami w klasyfikacji generalnej i dostępnymi na linii mety bonifikatami urasta do miana blockbustera. Kto zgarnie całą stawkę?

Trasa

Drugi z trudnych etapów na trasie tegorocznego Tour de Pologne to klasyczny wyścig na rundach wokół Bukowiny Tatrzańskiej. Na całej trasie o łącznej długości 152,9 km do pokonania będzie 10 wzniesień, z czego sześć sklasyfikowanych. Cała rywalizacja rozegra się więc na krótkiej ściance w Łapszance, legendarnym już podjeździe do Gliczarowa oraz na poprawce pod Olczański Wierch. Do mety z kolei poprowadzi podjazd pojawiający się na trasie naszego narodowego wyścigu od wielu lat – niezbyt trudny, ale skumulowany na wcześniejszych wzniesieniach wysiłek sprawi, że odegra rolę.

W roli lidera 77. edycji Tour de Pologne do przedostatniego etapu imprezy przystąpi Richard Carapaz (Team INEOS), ale tuż za jego plecami, w grupie tracącej zaledwie 10 sekund, znajdziemy większość zawodników wymienianych jako pretendenci do tytułu przed rozpoczęciem imprezy: Rafała Majkę, Maximiliana Schachmanna (Bora-hansgrohe), Simona Yatesa, Estebana Chavesa (Mitchelton-Scott), Jakoba Fuglsanga, Iona Izagirre (Astana), Tima Wellensa (Lotto Soudal), Remco Evenepoela (Deceuninck-Quick Step), Rui Costę (UAE-Team Emirates), Wilco Keldermana (Team Sunweb) czy Jonasa Vingegaarda (Jumbo-Visma).

Obserwując piątkowy finisz w Bielsku-Białej można było odnieść wrażenie, że Diego Ulissi (UAE-Team Emirates) i podobni mu, piekielnie szybcy w takich okolicznościach zawodnicy podarowali 27-letniemu Ekwadorczykowi etapowy triumf. Nie można jednak nie docenić łatwości, z jaką niespodziewany zwycięzca Giro d’Italia sprzed roku wypracował sobie kilkumetrową przewagę, i to pomimo wysokiego tempa dyktowanego przez główną grupę. Daje to pewność, że chociaż rywalizacja na przypominających ardeńskie klasyki pagórkach to nie do końca jego klimat, Carapaz łatwo skóry nie sprzeda.

Spośród grona rywali, którzy z pewnością spróbują odebrać liderowi Team INEOS koszulkę lidera wyścigu, kolejny raz wyróżnić chcemy przewodzących ekipie Bora-hansgrohe Rafała Majkę i Maximiliana Schachmanna. Ten pierwszy, z oczywistych względów, będzie bardziej zdeterminowany, podczas gdy ten drugi ma wszelkie predyspozycje, by skutecznie wydzierać przeciwnikom cenne bonifikaty o ile zdoła dotrzymać kroku najlepszym góralom na najtrudniejszych podjazdach sobotniego odcinka. 26-letni Niemiec imponował formą na trasie Strade Bianche przed tygodniem i chociaż nie można tego samego powiedzieć o jego dotychczasowych występach na trasie tegorocznego Tour de Pologne, na pewno jej nie stracił w ciągu zaledwie siedmiu dni.

Poza zasięgiem radaru utrzymywał się dotąd również Remco Evenepoel (Deceuninck-Quick Step), co mogło być świadomą decyzją ze strony ekipy Patricka Lefevere’a. Wszyscy rywale czujnie przyglądają się młodemu triumfatorowi wyścigu Vuelta a Burgos, co sprawia, że niełatwo mu będzie wyjść z cienia, jednak jeśli chce podtrzymać swoją zwycięską passę, zobaczymy dziś drużynę Deceuninck-Quick Step dyktującą szalone tempo na czele peletonu, a 20-latka atakującego z dystansu.

Spośród typowych górali, którzy potrafią jednocześnie odgrywać istotną rolę w pagórkowatych wyścigach jednodniowych, najsolidniejszym kandydatem do walki o triumf w 77. edycji Tour de Pologne wydaje się Jakob Fuglsang (Astana). Duńczyk prezentował rewelacyjną dyspozycję wiosną, podobnie jak podczas swojego występu w Strade Bianche po restarcie sezonu, a piątkowa akcja z Thomasem De Gendtem dowodzi, że 35-latek aż pali się do walki. Żeby mieć szansę na triumf, Fuglsang nie może czekać na taktyczne ruchy rywali, co w praktyce gwarantuje, że ekscytująca rozgrywka rozpocznie się daleko od linii mety.

Nie można również zapominać o drużynie Mitchelton-Scott, która nie bez powodu wystawiła na nasz narodowy tour bardzo silny skład. Simon Yates świetnie czuje się w tego typu terenie i wie, jak zwyciężać w Bukowinie, a obecność w składzie Estebana Chavesa daje im dużą taktyczną przewagę.

Wypadek na pierwszym etapie 77. edycji Tour de Pologne nieco przyćmił tragiczne wydarzenia sprzed roku, jednak trudno zapomnieć, że ekipa Lotto Soudal przystąpiła do rywalizacji w imprezie z bardzo szczególną motywacją. Najprawdopodobniej kolejny raz postawią oni na Tima Wellensa, który w tego typu terenie czuje się jak ryba w wodzie, a jego agresywny styl rozgrywania wyścigów potrafi wznieść każde widowisko na wyższy poziom.

Warto również zwrócić uwagę na Jonasa Vingegaarda (Jumbo-Visma), Rui Costę, Diego Ulissiego (UAE-Team Emirates), Iona Izagirre (Astana) i Wilco Keldermana (Team Sunweb).