Jak dotąd Simon Geschke (CCC Team) jedzie w Tour de Pologne spokojnie, ale solidnie. Trzeci etap do Bielska-Białej ukończył w pierwszej grupie i nadal jest w grze o wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej, co jest jego największym celem na ten wyścig. Na etapie wokół Bukowiny Tatrzańskiej będzie miał okazję go zrealizować i dołożyć tym samym cegiełkę do dobrego wyścigu dla “pomarańczowych”. 

Trzeba stwierdzić, że drużyna CCC jedzie w domowym dla siebie wyścigu bez fajerwerków, ale solidnie. Od początku wokół czołówki kręci się Kamil Małecki, który dzięki zabraniu się do ucieczki dnia podczas pierwszego etapu, założył na jeden dzień koszulkę lidera. I pomimo że okoliczności nie były wymarzone (Małecki był liderem, ponieważ z wyścigu wycofali się uczestniczący w bardzo poważnym wypadku Fabio Jakobsen i Dylan Groenewegen), to nie da się zaprzeczyć, że żółta koszulka była efektem dobrze wykonanej pracy. Ponadto na etapie do Bielska-Białej zaimponował Kamil Małecki, który zabrał się do ucieczki dnia i wywalczył koszulkę najlepszego górala.

Przed królewskim etapem w Bukowinie podopieczni Piotra Wadeckiego mają de facto czterech kolarzy liczących się w walce w klasyfikacji generalnej: Kamila Małeckiego, Attilę Valtera, Ilnura Zakarina i Simona Geschke, który jest wystarczająco zmotywowany, by z Polski przywieźć dobry wynik.

– Sezon będzie krótki i każdy wyścig jest dla nas bardzo ważny, także Tour de Pologne. Definitywnie chcemy coś w tym wyścigu osiągnąć – albo zająć dobre miejsce w klasyfikacji generalnej albo powalczyć o zwycięstwa etapowe. Dla mnie obie opcje są odpowiednie. Nie upatrzyłem sobie konkretnego etapu, ale oczywiście moimi ulubionymi są te najtrudniejsze odcinki, więc królewski etap do Bukowiny jest z pewnością tym, na który zwracam uwagę

– mówił Naszosie.pl w rozmowie telefonicznej Geschke.

W ubiegłorocznej edycji Tour de Pologne Geschke triumfował w klasyfikacji górskiej, choć dla niektórych w nieco kontrowersyjnych okolicznościach. Na ostatnim etapie ścigał się bowiem na górskich premiach z Tomaszem Marczyńskim (Lotto-Soudal), który chciał wywalczyć jakiś sukces w hołdzie swojemu zmarłemu koledze z drużyny Björgowi Lambrechtowi. Gdy zapytaliśmy niemieckiego kolarza o  tamtą rywalizację, nawet nie wspomniał o spornych kwestiach.

– Tak, rzeczywiście. Na ostatnim etapie nadarzyła się taka okazja, więc po nią sięgnąłem. Mam dobre wspomnienia z zeszłego roku, ale w tym roku chciałbym wygrać etap lub zająć dobre miejsce w klasyfikacji generalnej, co jest dla mnie jeszcze ważniejsze

– zadeklarował Geschke.

34-letni kolarz, który ma w swoim palmáres zwycięstwo etapowe w Tour de France, przygotowywał się do wznowienia sezonu w domu, w Niemczech, a ponadto wziął udział w wyścigu MTB w Szwajcarii i odbył z grupowanie wysokościowe z drużyną w Livigno. Zapewniał nas, że on i jego koledzy nie potrzebują specjalnej motywacji, aby zaprezentować się w Polsce z jak najlepszej strony.

– Dla CCC Team jest to domowy wyścig, ale przede wszystkim jest bardzo ważny wyścig rangi World Tour, przecież takiej samej kategorii jak np. Tour de France. Nie potrzebujemy więc jakiejś specjalnej motywacji, aby zaprezentować się tutaj dobrze

– zakończył Simon Geschke.

Jeśli chodzi o cele kolarza CCC na dalszą część sezonu, to znajduje się on na długiej liście składu na Tour de France, w którym to wyścigu ponownie chciałby wystartować, a następnie wybiera się na mistrzostwa świata i ardeńskie klasyki, które nastąpią zaraz po nich.

Z Bukowiny Tatrzańskiej Marta Wiśniewska