fot. © Deceuninck - Quick-Step - ©Wout Beel

Yves Lampaert niestety musi zmienić plany na drugą część sezonu. Złamany nadgarstek wykluczył go ze startu w Wielkiej Pętli.

Ostatnia środa była bardzo pechowa dla kolarstwa. Wszyscy pamiętamy kraksę z pierwszego etapu Tour de Pologne, ale nie tylko w Polsce przebieg wyścigu zakłócił groźny wypadek z udziałem kolarzy. Podobnie było w rozgrywanym tysiąc kilometrów od naszego kraju wyścigu Milano-Torino.

Tam do sporej kraksy doszło na 7 kilometrów przed metą. Zatrzymała ona kilku sprinterów, ale najmocniej ucierpiał Lampaert. Zawodnik, którego można kojarzyć ze świetnych występów na brukach (2. miejsce w ostatnim Paryż-Roubaix), upadł i złamał sobie obojczyk. To komplikuje nieco jego plany – już za 20 dni rozpoczyna się Tour de France, gdzie miał być ważną częścią pociągu ustawionego dla Sama Bennetta

Teraz będę przechodził rehabilitację. Mam nadzieję, że za cztery czy pięć tygodni wrócę do ścigania. To oznacza, że będę musiał odpuścić start w Tour de France, jednak brukowane klasyki zaplanowane na październik wciąż pozostają moim celem. Choć teraz muszę zmienić plany, zamierzam ciężko pracować, by osiągnąć to, co sobie zamierzyłem

– mówił Het Nieuwsblad.

Jednak były mistrz Belgii zdecydowanie więcej myśli o stanie zdrowia Fabio Jakobsena. Już w środę, krótko po upadku Holendra opublikował tweeta, w którym dopingował młodszego kolegę do walki o powrót do zdrowia.

W rozmowie z belgijskimi tylko potwierdził, że w tym momencie, to nie jego zdrowie jest dla niego najważniejsze

Nie boję się o siebie, wiem, że ze mną będzie wszystko dobrze. Myślę teraz o Fabio – moim dobrym koledze. Z nim jest znacznie gorzej

– mówił.

Trzymamy kciuki, by obaj panowie poradzili sobie z urazami i jak najszybciej spotkali się na szosie.