Kolarska środa będzie stała pod znakiem rywalizacji w trzech imprezach rangi ProSeries – włoskiego Mediolan-Turyn oraz belgijskiego Danilith Nokere Koerse, na starcie którego staną zarówno panowie, jak i panie. Najciekawiej zapowiada się pierwszy z wymienionych wyścigów, toteż przyjrzyjmy mu się dokładniej.
W oczekiwaniu na sobotnie Mediolan-San Remo, kolarze przebywający we Włoszech mają okazję do przetarcia w postaci innego z wyścigów rozpoczynających się w słynnej stolicy mody – mowa tu o Mediolan-Turyn. Choć peleton skieruje się nie na południe, a na zachód, to rywalizacja będzie miała poniekąd podobny charakter. Po starcie dość długo przyjdzie nam czekać na emocje, a gdy te się rozkręcą, to może nas czekać jeden z bardziej ekscytujących pojedynków w całym kalendarzu UCI. Superga, gdzie ulokowana jest meta, jest bowiem naprawdę ciekawą wspinaczką, na której obył się już niejeden interesujący pojedynek.
Przed nami 106. edycja Mediolan-Turyn, a co ciekawe, nie zawsze był to klasyk znany w obecnej formie. Ten bowiem wędrował po kalendarzu i odbywał się nie tylko w marcu (51 dotychczasowych edycji), ale i w październiku (26), wrześniu (11) czy nawet okazjonalnie w lipcu czy sierpniu. Zmieniała się także jego trasa – jeszcze w 2023 roku była to impreza dedykowana sprinterom, czego efektem jest bardzo specyficzna lista triumfatorów. W ostatnich latach po wygrane sięgali kolejno Michael Woods (2019), Arnaud Démare (2020), Primož Roglič (2021), Mark Cavendish (2022), Arvid de Kleijn (2023), Alberto Bettiol (2024) oraz Isaac del Toro (2025) – trzeba przyznać, że są to kolarze o bardzo różnych specjalizacjach.
Jeśli chodzi o rekordzistów najstarszego wyścigu zawodowego spośród tych wciąż rozgrywanych (1. edycja miała miejsce w 1876 roku!), to 5 zwycięstw ma w swoim dorobku Costante Girardengo – Włoch wygrywał na swoich szosach w okolicach I Wojny Światowej. Podczas drugiego globalnego konfliktu 3 triumfy zanotował Pierino Favalli, zaś 2 zwycięstwa ma w swoim dorobku m.in. Roger De Vlaeminck. Jeśli chodzi o Polaków, to wciąż czekamy na pierwszy triumf – najlepszymi rezultatami jest dwukrotnie zajmowane 2. miejsce przez Rafała Majkę, na podium stał także Zenon Jaskuła.
Trasa
Start nastąpi w Mediolanie, a następnie czeka nas długo, długo nic… Dobrze, może nie tak długo jak w sobotę, bowiem Mediolan-Turyn to „tylko” 174 kilometry, ale i tutaj, podobnie jak w słynnym monumencie, pierwsza część trasy to klasyczny dojazd do miejsca, gdzie zaczną się emocje. Zwrotnym punktem rywalizacji będzie 150. kilometr wyścigu, kiedy to rozpocznie się pierwsza wspinaczka dnia – Bivio di Superga (4,3 km; 9%). Kolarze tym razem nie przetną linii mety, ale zakręcą, by poprzez niespełna 15-kilometrową rundę dotrzeć do finałowej wspinaczki na Supergę – tym razem długą na 4,9 kilometra o średnim nachyleniu 9,1%. To sprawia, że Mediolan-Turyn jest klasykiem dużo trudniejszym niż sobotnie Mediolan-San Remo, a o wygraną powalczą w tym roku ponownie specjaliści od wspinania się.


Pogoda
Na trasie wyścigu spodziewane są temperatury w okolicach 12-15 stopni Celsjusza, delikatny wiatr, który będzie przez większość dystansu wspierał zawodników, a także przelotne opady deszczu – szczególnie bliżej mety.
Faworyci
Przed rokiem po wygraną w tym klasyku sięgnął Isaac del Toro z UAE Team Emirates-XRG, ale tym razem bliskowschodnia ekipa nie będzie mogła liczyć na Meksykanina, który odpoczywa przed sobotnim Mediolan-San Remo. Pod jego nieobecność skład tego zespołu nie wygląda przesadnie imponująco, a szanse na wygraną kolarza z tej formacji oceniałbym jako dość niewielkie. Jest co prawda nieprzewidywalny Jan Christen, lubiący pagórki Benoît Cosnefroy, solidny Kevin Vermaerke czy młody Adrià Pericas, ale każdy z nich musiałby zaskoczyć czymś rywali, którzy na papierze mają dużo więcej argumentów za tym, że to oni mogą sięgnąć po wygraną.
Najmocniejszym składem zdaje się dysponować za to Red Bull – BORA – hansgrohe. Tu wręcz ciężko wskazać lidera – z jednej strony mamy bowiem cierpiącego na lekkie problemy z kolanem, ale będącego w świetnej formie Giulio Pellizzariego, z drugiej doświadczonego Primoža Rogliča, a z jeszcze innej patrząc w odwodzie cały czas pozostaje m.in. Finn Fisher-Black. Będzie komu narzucić tempo, reagować na ataki, a może i samemu zaskoczyć rywali.
Jedne ekipy stawiają na składy pełne różnych opcji, inne zaś mają wyraźnego lidera. Do tej drugiej kategorii bez wątpienia należy Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team, dla którego o wygraną powalczy Tom Pidcock. Na pełne wsparcie kolegów liczyć powinni także tacy zawodnicy jak Michael Storer (Tudor Pro Cycling Team), Tobias Halland Johannessen (Uno-X Mobility) czy Derek Gee-West (Lidl-Trek).
O wysokie lokaty we włoskim klasyku powalczyć powinni także tacy zawodnicy jak Cian Uijtdebroeks i Diego Pescador (Movistar Team), Alex Baudin (EF Education – EasyPost), Paul Double, Filippo Conca i Felix Engelhardt (Team Jayco AlUla), Lorenzo Fortunato i Diego Ulissi (XDS Astana Team), Simone Gualdi (Lotto Intermarché), Alessandro Verre (MBH Bank CSB Telecom Fort), Thomas Pesenti (Team Polti VisitMalta), Santiago Umba i Matteo Fabbro (Solution Tech NIPPO Rali), Luca Paletti (Bardiani CSF 7 Saber), Nicolò Garibbo (Team UKYO), Sebastian Berwick (Caja Rural – Seguros RGA) czy Wout Poels (Unibet Rose Rockets).
Polacy
Jedynym biało-czerwonym w stawce będzie Filip Gruszczyński (MBH Bank CSB Telecom Fort).
Transmisja
Wyścig zostanie pokazany z polskim komentarzem w Eurosporcie 2. Adam Probosz i Dariusz Baranowski zapraszają od 14:20 do 16:00. Następnie kibice kolarstwa będą mogli w telewizji śledzić także Danilith Nokere Koerse – warto bowiem pamiętać, że na Mediolan-Turyn środowe emocje się nie kończą.
Lista startowa 106. edycji Mediolan-Turyn:
Dane dostarcza FirstCycling.com










Fuj, znowu ta goła klata… Rozumiem, że to jest zdjęcie zwycięzcy z poprzedniej edycji, ale chyba znalazłoby się coś „milszego” dla oka ;).
Eh, wyścig którego listę startową zniszczyło RCS, przez zmianę terminu i niepotrzebne kombinowanie z trasą w poprzednich latach…
Przynajmniej trasa godna swojej nazwy. Coś czuję, że to będzie dzień Pitkoka, za którym swoją drogą nie przepadam, ale niech ma.