Fot. Strade Bianche/

W najbliższą sobotę 1 sierpnia startem w Strade Bianche Michał Kwiatkowski (Team Ineos) na nowo zainauguruje sezon 2020. Podczas konferencji prasowej on-line opowiedział nam o przygotowaniach do tego pięknego włoskiego klasyku oraz o swoim podejściu do rozgrywania wyścigów w czasach koronawirusa.

Kwiatkowski jest dwukrotnym zwycięzcą wyścigu Strade Bianche (2014, 2017), a więc doskonale wie, jak ścigać się po toskańskich białych drogach. Tym razem jednak przed Polakiem oraz przed pozostałymi kolarzami, którzy pojawią się na starcie w Sienie, staną dodatkowe wyzwania – w tym między innymi ponad trzydziestostopniowy upał. Jako profesjonalista w każdym calu, “Kwiato” zdaje sobie z tego sprawę i zaplanowanie odżywiania i nawadniania organizmu uważa za jedną z najważniejszych kwestii na sobotniej agendzie.

– Strategia na ten wyścig musi być bardzo dobrze zaplanowana, także jeśli idzie o odżywianie i uzupełnianie płynów. Musimy dokładnie wiedzieć, kiedy i ile powinniśmy pić płynów podczas wyścigu, ponieważ będzie to kluczowe. Muszę przedyskutować to z naszym dietetykiem i dyrektorami sportowymi, dowiedzieć się, co zaplanowali poza oficjalnymi strefami bufetu wyznaczonymi przez organizatorów. Jeśli zapomnisz o piciu, w końcówce wyścigu złapią cię skurcze.

Zapytany o sprzęt, Michał Kwiatkowski zaprzeczył jakoby na toskańskie drogi należało zastosować jakieś wyjątkowe rozwiązania w rowerze, jak ma to miejsce chociażby w przypadku brukowanych klasyków. Polak wystartuje na rowerze wyposażonym w opony o szerokości 25 mm i napompowanych powietrzem w ilości sześciu barów. Wszystko dlatego, że poza sektorami szutrowymi wciąż pozostaje sporo ścigania po asfalcie, a zwłaszcza w końcówce wyścigu, gdzie po ostatniej szutrowej części (sektor św. Marii) do mety pozostaje ponad 30 kilometrów, w tym słynny podjazd w starej części Sieny, najczęściej rozstrzygający o losach wyścigu.

Przygotowania od strony fizycznej były inne nie tylko dla Polaka. Wszyscy przystąpią do Strade Bianche z brakiem wyścigowych kilometrów w nogach, a także wyścigowego rytmu. Kwiatkowski spędził przed restartem sezonu więcej czasu na wysokości niż nigdy przedtem. Poza dwutygodniowym zgrupowaniem drużyny na Teneryfie, spał w namiocie wysokościowym. Ma nadzieję, że podczas lockdownu zrobił wszystko, aby być w stanie pokonać swoich rywali.

– Każdego kolarza jadącego przed sobą postrzegam jako rywala, jako zagrożenie w sensie sportowym oczywiście. Zwłaszcza w takim wyścigu kolarze wzajemnie się pilnują, trzeba pilnować swojej pozycji wchodząc i wychodząc z sektorów. Jest grupa kolarzy, którzy potencjalnie mogą wygrać ten wyścig: Alaphilippe, Fuglsang Van Avermaet, Mathieu Van der Poel… Wierzę, że w czasie tej długiej przerwy od ścigania zrobiłem wszystko, aby być lepszym od moich rywali, aby ich pokonać. I mam nadzieję, że jestem w wystarczająco dobrej formie, aby wygrywać wyścigi. Dla nas wszystkich to była nowa sytuacja. Podczas wyścigów okaże się, jak sobie z tym wszystkim poradziliśmy. 40 kilometrów przed metą Strade Bianche wszyscy będziemy wiedzieli więcej, kto jest w grze, a kto nie.

W rozmowie z Michałem Kwiatkowskim nie uniknęliśmy tematu pandemii koronawirusa, bo przecież to właśnie w takich warunkach będą teraz rozgrywane wyścigi. Zapytaliśmy więc go, czy ma jakieś obawy związane z tą nową chorobą, biorąc pod uwagę fakt, że kolarze nieustannie się przemieszczają, trenują po otwartych drogach, zmieniają miejsca zakwaterowania i mają kontakt z wieloma ludźmi.

– Od marca, od początku lockdownu miałem w głowie taką myśl: kogokolwiek spotkam, może on być zakażony koronawirusem. Osobiście robię wszystko, co powienienem, aby uniknąć zakażenia i nie mam specjalnych obaw. Mieszkam w centrum Europy i mogę przemieszczać się na wyścigi własnym samochodem, zatem nie mam obaw dotyczących podróżowania. Tutaj [do Sieny] także przyjechałem własnym samochodem. Minimalizuję to ryzyko i cieszę się, że znajduje się w takiej sytuacji. Nie mogę mówić za innych, ale osobiście w drużynie czuję się bezpiecznie. Ścigam się w drużynie na najwyższym poziomie, która także w takich sytuacjach potrafi sobie poradzić. Już wcześniej stosowaliśmy różne metody zapobiegania wszelkim chorobom. Oczywiście, teraz są dodatkowe środki jak noszenie masek, ale wszyscy robią wszystko, abyśmy pozostali zdrowi.

W porządku. To w drużynie. Ale co z całym peletonem, jego otoczką? Biorący udział w konferencji dziennikarze dopytywali Kwiatkowskiego, cytując najnowszą wypowiedź szefa Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) Davida Lappartienta, który powiedział, że każdy wyścig może zostać przerwany z powodu koronawirusa. Nawet Tour de France.

– Strach nie jest najlepszą rzeczą. Sytuację z koronawirusem można porównać do zawodowego kolarstwa. Jeśli jesteś profesjonalistą, to nie myślisz non stop o tym, że możesz mieć kraksę na sektorze szutrowym itd. Tak samo jak ktoś może spowodować kraksę, to ktoś może cię zakazić koronawirusem, nawet jeśli ty będziesz zachowywał wszystkie niezbędne środki bezpieczeństwa. Jeśli robisz wszystko dobrze, w sposób odpowiedni, to strach powinien zniknąć. I my wszyscy, wraz z UCI, mamy taką nadzieję, że wszyscy będą zachowywać się w tej sytuacji odpowiedzialnie

– odpowiedział “Kwiato”, przyznając jednocześnie, że liczy się na przykład z możliwością uziemienia w hotelu z powodu kwarantanny.

– Tak, rzeczywiście. Mam to w świadomości, że jeśli ktoś w peletonie będzie zakażony, to mogę zostać w hotelu na jakiś dłuższy czas, ale jednocześnie myślę, że musimy zrobić wszystko, aby udowodnić, że wyścigi kolarskie mogą być rozgrywane bezpiecznie – to jest to, czego potrzebują teraz kibice, czego potrzebujemy my, kolarze, oraz nasi sponsorzy. I myślę, że własnie w tym momencie możemy pokazać, że jest to możliwe. Wszystko zależy od nas.

Rozmawiając z Michałem Kwiatkowskim nie mogliśmy nie zapytać o kwestię kończącego się wraz z tym rokiem kontraktu z drużyną Ineos. Nie wiemy, czy jego agent prowadzi jakieś rozmowy, czy może nastąpiło już jakieś uściśnięcie dłoni (albo raczej w obecnych czasach żółwik), dlatego próbowaliśmy się dowiedzieć, czy to zaprząta obecnie głowę jednemu z naszych najlepszych kolarzy.

– To nie jest moje zmartwienie, tylko mojego agenta. Jestem sportowcem i to, co należy do mnie to trenować i wygrywać wyścigi. I na tym będę się skupiał, a nie na podpisaniu kontraktu. Najpierw niech zostanie rozegranych kilka wyścigów, a przyszłość sama się ułoży. Taki jest mój cel.

W konferencji on-line z Michałem Kwiatkowskim poprzedzającej Strade Bianche 2020 uczestniczyła Marta Wiśniewska