fot. Jumbo-Visma

Tom Dumoulin nie powalczy o medale w jeździe indywidualnej na czas. Holender odpuści start w tej konkurencji zarówno podczas mistrzostw kraju, jak i mistrzostw świata.

Zwycięzca Giro d’Italia z 2017 roku to jeden z najlepszych czasowców na świecie, jednak po tytuł mistrza swojego kraju w tej konkurencji sięgał tylko trzykrotnie. Choć wszystko wskazuje na to, że Holender już uporał się z prześladującymi go ostatnio problemami zdrowotnymi, to niestety już teraz wiadomo, że nie do tego dorobku nie dołoży kolejnego triumfu.

Mam naprawdę intensywny program startów, z treningiem wysokościowym i wieloma wyścigami. Biorę udział w Criterium du Dauphine i Tour de France. Oba wyścigi dzielą dwa tygodnie i pomiędzy nimi nie ma czasu, by wrócić do Holandii, na mistrzostwa kraju. Wolę zostać we Francji

– tłumaczył w rozmowie z holenderskim NOS-em.

Holender nie zdradził jeszcze swojego całego planu startowego na miesiące po wznowieniu sezonu, ale być może 24 lipca zdecyduje się na udział w innej imprezie mistrzowskiej – mistrzostwach Europy w Plouay. Jeśli wziąłby udział w tej imprezie, to byłaby to jego jedyna szansa na zdobycie w tym sezonie mistrzowskiej koszulki.

Wszystko dlatego, że w tym roku kolarski mundial (20-27 sierpnia) zostanie zainaugurowany indywidualną czasówką, a nie jazdą drużynową na czas, jak to miało miejsce w poprzednich latach. To oznacza, że aby wziąć w niej udział, Dumoulin musiałby wycofać się z Wielkiej Pętli przed ostatnim etapem, co, jak zaznacza, nie wchodzi w rachubę.

Jazda indywidualna na czas na mistrzostwach świata zawsze odbywała się w środę. Nie sądzę, by ktoś miał z tym jakiś problem, więc moim zdaniem zmiana jej terminu na niedzielę jest dziwnym pomysłem. Wydaje się, że można by to łatwo zmienić, ale UCI upiera się przy tej nieszczęsnej niedzieli.

– dziwi się Holender.