fot. Team Ineos

Chris Froome postanowił dołączyć do licznego grona kolarzy, którzy w bardzo ciepłych słowach wypowiadają się o młodych zawodnikach. Przy okazji wygłosił również ciekawą opinię na temat Mathieu van der Poela.

Bardzo możliwe, że kolarz Team Ineos jest jednym z największych wygranych trwającej obecnie przerwy w sezonie. Co prawda już w lutym wrócił do ścigania po groźnej kontuzji, odniesionej podczas Criterium Dauphine, ale sam przyznawał, że jest bardzo daleki od formy przed urazem.

Teraz w rozmowie z Wieler Reuve przyznał, że jest już praktycznie gotowy do wznowienia ścigania, jednak o sukcesy będzie mu znacznie trudniej, niż wcześniej. Wszystko dlatego, że pod jego nieobecność w peletonie pojawiły się nowe gwiazdy m.in Tadej Pogacar czy jego klubowy kolega – Egan Bernal. Na szczęście Brytyjczyk potrafi znaleźć dla siebie pozytywy tej sytuacji.

Dają mi motywację, by dalej jeździć na rowerze. Dzięki nim kolarstwo wciąż jest wyzwaniem, a tacy kolarze jak ja wciąż muszą się rozwijać. Poprzeczka poleciała wysoko do góry i musimy się z tym pogodzić

– mówił w Wieler Reuve.

Innym, choć nieco starszym przedstawicielem nowej fali jest Mathieu van der Poel. Holender w zeszłym roku odniósł kilka bardzo ważnych zwycięstw w wyścigach jednodniowych i uważany jest za świetnego klasykowca. W teorii nie powinien więc stanowić dla pochodzącego z Kenii zawodnika specjalnie dużego zagrożenia. Mimo to Froome zapewnia:

Van der Poel jest niesamowicie wszechstronny. W kolejnych latach będziemy musieli na niego zwracać baczną uwagę. Bardzo cieszę się, że aż do Igrzysk Olimpijskich w Tokio będzie skupiał się na kolarstwie górskim. Dzięki temu nie spotykam go zbyt często na szosie.

Czy była to zwykła kurtuazja wynikająca z tego, że jego rozmówcą był holenderski dziennikarz? A może gwiazdor Team Ineos naprawdę wierzy w to, że van der Poel w przyszłości może stanowić dla niego zagrożenie podczas wielkich tourów? Pewnie bliższa prawdy jest ta pierwsza opcja. Mimo wszystko Brytyjczyk nie jest pierwszą osobą, która wygłosiła podobną opinię, a to oznacza, że możemy z jeszcze większym zaciekawieniem spoglądać na dalszy rozwój kariery Holendra.