fot. Groupama-FDJ

Francuz, który od początku swojej kariery jeździ pod skrzydłami Marca Madiota w Groupama-FDJ. 29-letni kolarz ucieszył się informacją o przełożeniu Tour de France na nowy termin, czyli na dni 29 sierpnia – 20 września.

Thibaut Pinot w obecnym sezonie zdołał wystartować aż w trzech wyścigach etapowych na francuskiej ziemi. Wśród nich był skrócony Paryż-Nicea, który był ostatnią imprezą rangi World Tour, która doszła do skutku. Od tego czasu Francuz trenował nie znając zupełnie kalendarza swoich startów. W wywiadzie dla dziennika L’Équipe odniósł się do zaprezentowanego przez Międzynarodową Unię Kolarską wstępnego harmonogramu startów.

To ulga, biorąc pod uwagę obecny lockdown. Im później Tour de France ma się odbyć, tym lepiej dla nas. Łagodzi to pewną presję

– powiedział 29-letni zawodnik.

Wymuszona przerwa w startach nie jest żadną nowością dla Thibaut Pinot. Kolarz Groupama-FDJ wielokrotnie podczas swojej kariery w kluczowych momentach w Grand Tourach miał problemy zdrowotne, które dyskwalifikowały go z rywalizacji na pewien czas. Pinot planuje w najbliższym czasie pozostać w swoich rodzinnych stronach, gdzie będzie mógł szlifować formę w Wogezach, tak jak robił to między innymi przed dwoma laty.

Po Giro d”Italia w 2018 roku, które skończyłem w szpitalu, spędziłem ponad trzy tygodnie bez treningów na rowerze. Gdy je wznowiłem, następnie pojechałem na Tour de Pologne, gdzie zająłem trzecie miejsce, a trenowałem tylko w Wogezach. Potem przyszła Vuelta, w której wygrałem dwa etapy, więc jest to dla mnie całkiem niezły plan

– stwierdził Francuz.

Niestety sytuacja związana z pandemią COVID-19 bezpośrednio dotknęła bliskich Thibaut Pinot. Jego rodzice zarazili się koronawirusem. Jak sam francuski zawodnik przyznał były to dla niego i jego bliskich bardzo trudne chwile.

Moi rodzice zostali dotknięci jednocześnie i oboje nadal chorują ponad 20 dni po zarażeniu wirusem, więc wirus jest twardy. Próbowałem ich zobaczyć codziennie przez okno. Przez trzy tygodnie przynosiłem im chleb i gazetę, ponieważ potrzebowali utrzymania pewnego kontaktu. W najgorszych dniach choroby bałem się zawsze wstając rano, że w nocy mogło dojść do czegoś złego. Byłem zestresowany, kiedy przychodziłem do ich domu. Czekałem przed oknem i kiedy zobaczyłem, jak się pojawiają, uspokajałem się

– przyznał Pinot.

Miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie rodzice Francuza pokonają chorobę. Życzymy im wiele zdrowia.