fot. Tour of Austria

Jak spędzili Państwo święta? Wszyscy wypoczęci i najedzeni do syta? Czas więc przenieść się na jedno z najtrudniejszych znanych nam wzniesień, pokonywanych rokrocznie w dużym wyścigu dookoła Austrii. Zapraszamy na krótką historię Kitzbuheler Horn.

Austria – jeden z najbardziej górzystych krajów zarówno w Europie, jak i na świecie. Praktycznie dla każdego mieszkańca starego kontynentu kojarzona jest przede wszystkim ze sportami zimowymi, które uprawiać potrafią nawet najmniejsze dzieci. Między innymi dla zerwania z tym stereotypem zorganizowane zostały mistrzostwa świata w Innsbrucku, które okazały się być naprawdę wielkim sukcesem.

Mało kto pamięta jednak, że w czasie Tour de France odbywa się bardzo ciekawy i z reguły dobrze obstawiony wyścig dookoła Austrii, legitymujący się kategorią 2.HC. Od wielu lat do kraju w środkowej Europie zjeżdżają się gwiazdy peletonu, które nie znalazły miejsca w składach swoich zespołów na Wielką Pętlę. W ostatnich latach po zwycięstwo w trudnej tygodniówce sięgali tacy kolarze jak Jan Hirt, Ben Hermans, Victor De la Parte, Peter Kennaugh czy Jakob Fuglsang.

Jedną z najważniejszych dla austriackiego kolarstwa lokacji jest z pewnością miejscowość Kitzbuhel, znana na całym świecie przede wszystkim dzięki “Die Streif”, czyli legendarnej trasie zjazdu zaliczanego do pucharu świata w narciarstwie alpejskim, uznawanej za najtrudniejszą w kalendarzu. Po drugiej stronie Kitz znajduje się jednak góra z charakterystyczną wieżą telekomunikacyjną. Szczyt ten nazywany jest Kitzbuheler Horn.

Podjazd prowadzący do masztu (a zasadniczo do położonego nieco niżej Alpenhaus) to jedna z najtrudniejszych nitek poprowadzonych w Alpach, mająca w sobie bardzo wiele z takich gór jak Monte Zoncolan czy Alto de l’Angliru. Aby od podnóża wzniesienia dostać się do niewielkiego parkingu przy schronisku, należy przejechać około 8 kilometrów o średnim nachyleniu dochodzącym do 13%. Jeśli ktoś z kolei będzie chciał wybrać się jeszcze wyżej, nitka ciągnie się jeszcze przez 2 kilometry o podobnej stromiźnie.

kitzhorn

Kto w ostatnich latach wdrapywał się w najlepszym tempie? Cóż, sami wytrawni górale. W sezonie 2019 najszybszy był Alexander Vlasov. Rok wcześniej podjazd najszybciej pokonał Ben Hermans. W 2017 roku najlepszy okazał się z kolei… Miguel Angel Lopez. Wcześniej z kolei wygrywali tam m.in. Victor De la Parte czy… Riccardo Ricco.

Co ciekawe, choć Austria pojawiała się na trasie największych wyścigów w kalendarzu, żaden z wielkich tourów nie spróbował wykorzystać na swojej trasie podjazdu w Kitzbuhel, choć według nieoficjalnych informacji, kilka prób się pojawiało. Mowa przede wszystkim o 2011 roku, kiedy to jeden z etapów Giro d’Italia kończył się ostatecznie na Grossglocknerze.

Mimo wszystko, zważając na coraz większy udział austriackiego rynku w światowym peletonie, Kitzbuheler Horn może już niedługo jeszcze więcej zyskać. Obecny kryzys dość mocno odbija się także na świecie sportu, choć Austriacy radzą sobie ze wszystkim bardzo dobrze. Kto wie, może przyjdzie nam zobaczyć wielkie góry na trasie wyścigu World Tour? Okaże się w niedalekiej przyszłości, choć trzeba pamiętać, że teraz wszystko jest tylko gdybaniem.