Zwycięzca pierwszego w historii wewnętrznego e-wyścigu zorganizowanego przez Team Ineos Rohan Dennis oraz szef tej drużyny Dave Brailsford skomentowali to precedensowe wydarzenie. Obaj podkreślili, że w czasie pandemii koronawirusa i związanej z tym kwarantanny tego typu wydarzenie jest najlepszym, co zawodnicy mogą dać kibicom. 

Przypomnijmy, że po ataku tuż przed finałowym podjazdym stanowiącym replikę słynnej alpejskiej przełęczy Alpe d’Huez zaatakował mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas Rohan Dennis. W miarę upływu kilometrów Australijczyk powiększał przewagę i na metę przyjechał z 52 sekundami zapasu nad drugim Eddim Dunbarem. Oto, jak skomentował swój niedzielny wirtualny występ:

– Wyglądało to jak zaplanowana akcja, ale ostatecznie wolałem po prostu odjechać, bo dlaczego nie? Opłaciło się! Zobaczyłem, że Cam [Cameron Wurf] siedzi na moim kole i wiedziałem, że nie mogę pozwolić mu jechać ze mną zbyt długo. Pociągnąłem więc nieco mocniej i zgubiłem go, a od tego momentu mogłem jechać z własną prędkością, jak w jeździe na czas.

To jest czas, w którym nikt nie może się ścigać, więc szczęśliwie dzięki takiej technologii mogliśmy zrobić coś dla kibiców – pokazać im, co robimy i jak trenujemy

– skomentował Rohan Dennis.

Z kolei głównemu menedżerowi drużyny Ineos Dave’owi Brailsfordowi nie umknęło to, który z jego podopiecznych znajduje się w dobrej formie. Ponadto docenił dobrą dyspozycję Chrisa Froome’a, który walczy o powrót do poziomu sprzed feralnej czerwcowej kraksy.

– To jest fantastyczne – znakomicie się to oglądało. I szacunek dla Rohana – można było zobaczyć, dlaczego jest mistrzem świata w jeździe indywidualnej na czas. Widać również, że Eddie [Dunbar] jest w bardzo dobrej formie, ale występ, który zwrócił moją uwagę, to był występ Chrisa Froome’a. To była cholernie dobra jazda w wykonaniu człowieka, który wraca do ścigania [po bardzo ciężkiej kontuzji]. To był znakomity wskaźnik, że znajduje się on na dobrej drodze i że będzie się liczył w wyścigach, kiedy tylko zostaną wznowione.

Brailsford odniósł się również do sytuacji, w której znalazł się zarówno cały kolarski świat, jak i jego drużyna.

– Celem Rohana na ten rok były igrzyska olimpijskie, ale ich odwołanie sprawia, że teraz każdy musi usiąść i pomyśleć nad zmianą swoich celów. Jako drużyna zaś musimy raz jeszcze przemyśleć selekcję zawodników na konkretne wyścigi. Jestem pewien, że wreszcie wznowimy ściganie.

Teraz najważniejsze jest to, abyśmy pozostali razem. Ostatecznie chodzi teraz o wyścig o zdrowie i życie ludzkie. Takie wydarzenia jak to są wspaniałe dla ludzi i dla naszej drużyny. Miło było zobaczyć trochę ścigania, czyli coś, za czym wszyscy tęsknimy

– zakończył sir Dave Brailsford.

Sprawozdanie z e-wyścigu Team Ineos można przeczytać > TUTAJ.