fot. arkea samsic

Choć od dłuższego czasu trwa przerwa od ścigania, spowodowana koronawirusem, to Diego Rosa już teraz snuje plany na drugą część sezonu.

Kilka lat temu Rosa dość regularnie notował bardzo przyzwoite wyniki. Plasował się w czołówce takich wyścigów jak Il Lombardia, Criterium Dauphine czy etapów Tour de France, a także wygrał Milano-Torino. Jednak odkąd trzy lata temu zamienił Astanę na Sky jego kariera zaczęła pikować w dół. Najpierw skupiał się na pomocy innym kolarzom, a potem w ogóle został odstawiony na boczny tor.

Jednak po ostatnim sezonie przeszedł do Arkei Samsic i trochę odżył. Choć w części wyścigów musiał pomagać świetnie radzącemu sobie Quintanie, to było także kilka imprez, w których dostał szansę dla siebie i tę szansę wykorzystał – przede wszystkim klasyki na Majorce i Giro di Laigueglia, w których zajmował miejsca w ścisłej czołówce. Dzięki temu znów może stawiać sobie ambitne indywidualne cele.

Trasa tegorocznych mistrzostw świata jest bardzo trudna, co bardzo mi pasuje. Dlatego jeśli mistrzostwa się odbędą, to podejmę rękawicę. Natomiast w przyszłym roku będą igrzyska w Tokio – tam również będzie ciężko. Dlaczego więc mam nie marzyć? Naprawdę wierzę w to, że mogę wrócić stamtąd w znacznie lepszym nastroju niż z cztery lata temu z Rio. Spróbuję również powalczyć w Il Lombardia

– mówił La Stampie

By zrealizować te ambitne cele z pewnością będzie musiał włożyć dużo energii w treningi. Na razie jednak zrobił sobie przerwę od jazdy. Postanowił wykorzystać pandemię koronawirusa, by spędzić nieco więcej czasu z rodziną. 

Biorąc pod uwagę to, że koronawirus spowodował ogólny zastój, postanowiłem wziąć sobie 10 dni wolnego, by móc jeszcze bardziej cieszyć się rodziną – moją żoną Alessandrą i synem Elią. Później zacznę stopniowo wracać do treningów. U nas panują zasady wprowadzone przez francuski rząd, jednak wymyślę coś, co pozwoli nam utrzymać formę nawet w domu

– zakończył mieszkający obecnie w Monako Włoch.