fot. Getty Images Sport

Główny menedżer ekipy EF Pro Cycling martwi się o przyszłość swojego zespołu i sponsorów, którzy wspierają jego drużynę.  Vaughters zastanawia się, również nad kształtem modelu na, którym zbudowane jest kolarstwo.

Amerykanin w wywiadzie dla Cyclingnews przyznaje, że obecna sytuacja panująca w światowej gospodarce uderzy w sport. Podziela on tym samym niepokoje szefa Deceuninck Quick-Step Patricka Lefevere’a.

Oczywiście podzielam jego obawy. Jesteśmy zależni od pieniędzy od sponsorów i chociaż kolarstwo zapewnia im dużą wartość (marketingową) wydanych pieniędzy. Ale, jeśli firma nie jest już w stanie prowadzić handlu oraz nie będzie w stanie przetrwać tego trudnego okresu to nie ma znaczenia, ile możesz im zaoferować

– wyjaśnia były kolarz US Postal Service i Crédit Agricole.

Co roku Jonathan Vaughters, mimo niskiego budżetu w porównaniu z najbogatszymi Team INEOS, UAE Team Emirates, czy też Bahrain-McLaren jest w stanie stworzyć ciekawy skład, który jest konkurencyjny w wielu wyścigach. Szef EF Pro Cycling zdaje sobie sprawę, że jego sponsorzy będę potrzebować w najbliższym czasie pomocy.

Teraz bardziej niż kiedykolwiek, jako sport powinniśmy zastanowić się, w jaki sposób pomóc naszym sponsorom przejść przez to wszystko. Chcemy być pożytecznym trybikiem. W tej chwili zastanawiamy się, jak możemy stworzyć wartość dla naszych sponsorów i to w perspektywie krótko- i średnioterminowej. To czy Tour de France się odbędzie, jest całkowicie poza naszą kontrolą. Staramy się tworzyć interesujące treści, które są cenne dla naszych sponsorów i fanów, dzięki czemu są zaangażowani, patrzą w przyszłość i mają motywację

– zakończył Amerykanin.