Nie milkną echa konfliktu pomiędzy Międzynarodową Unią Kolarską (UCI) a czołowymi zespołami kobiecego peletonu przed Tour de Romandie Féminin. Na starcie wyścigu doszło do bezprecedensowej sytuacji – aż pięć drużyn, w tym potęgi takie jak Lidl-Trek i Visma Lease a Bike, zostało wykluczonych z wyścigu. W rozmowie z portalem Velo, głos w sprawie zabrał Jonathan Vaughters, szef zespołu EF Education – EastPost, którego kobieca sekcja również została zdysklasyfikowana.
Powodem sporu było wprowadzenie przez UCI nowego systemu bezpieczeństwa, testowanego za pomocą nadajników GPS. Zgodnie z wytycznymi, jeden kolarz z każdej drużyny miał mieć przy sobie urządzenie śledzące. Choć intencje UCI, dążące do zwiększenia bezpieczeństwa w peletonie, wydają się szlachetne, to brak porozumienia i komunikacji z zespołami doprowadził do buntu. Jak stwierdził Jonathan Vaughters, szef zespołu EF Education-EasyPost, UCI nie traktuje zespołów i kolarzy jako partnerów, lecz jako podległe podmioty, ignorując ich obawy i opinie.
Właściwie nie odmówiliśmy. Nie odmówiliśmy użycia tych urządzeń. Żeby było jasne, żadna z tych drużyn nie odmówiła urządzeń. Powiedzieliśmy: To jest wasz pomysł. To jest wasz nakaz. Więc jeśli chcecie użyć tych urządzeń, to wy musicie wybrać, na którego zawodnika je założycie, musicie nam to powiedzieć i musicie je sami założyć na rower
– zaprzeczył doniesieniom o odmowie używania urządzeń GPS.
Vaughters wskazał, że dla EF Education-Oatly, drużyny kobiecej powiązanej z zarządzanym przez niego EF Education-EasyPost, oraz dla innych zdyskwalifikowanych drużyn, konfrontacja w Romandie to kolejny incydent w długiej historii napięć z UCI.
Ten impas jest w zasadzie momentem, w którym cała frustracja wreszcie osiągnęła punkt kulminacyjny. To jest przekroczenie granicy. Nie podoba mi się to. Wolałbym, żeby nasze dziewczyny się ścigały. Szczerze mówiąc, myślę, że moglibyśmy wygrać ten wyścig. Jestem załamany i naprawdę wściekły z powodu zawodniczek takich jak Noemi Rüegg, była mistrzyni Szwajcarii, która bardzo chciała wygrać ten wyścig, była super zmotywowana, a organizatorzy byli bardzo szczęśliwi, że tam była. To prawdziwa szkoda. Nie chciałem, żeby została zdyskwalifikowana
Szef amerykańskiej ekipy był zaskoczony takim obrotem spraw. Jak wspomniał, do końca wierzył, że jego zawodniczki jednak wystartują w wyścigu, tak się jednak nie stało.
To jeden z tych momentów, kiedy prawda jest dziwniejsza od fikcji. Osobiście, aż do jakichś 10 minut przed startem, myślałem sobie, że nie zablokują nam startu. To jest absurdalne. Szczerze w to nie wierzyłem. Myślałem, że po prostu wybiorą jedną z zawodniczek i założą jej to na rower. A jednak tego nie zrobili
Spór o nadajniki GPS jest, z punktu widzenia Vaughtersa, przekroczeniem granicy. Wprowadzenie proponowanego nowego systemu UCI, który według organu zarządzającego został opracowany z partnerem technicznym „Swiss Timing”, uważa za narzucanie, jeśli chodzi o sposób jego wdrożenia
To brak szacunku
– skomentował odmowę przez UCI przyjęcia prośby zespołów, aby to UCI wybrało zawodników do użycia nadajnika i wzięło odpowiedzialność za urządzenia.









Gorzej od dzieci w szkole podstawowej…
Nadal nie mam pojęcia, o co tu chodzi 😀 cyrk na (dwóch) kółkach
Pedro, chodzi o to że UCI ma wszyskich w nosie. Wprowadzają głupie przepisy z nikim się nie liczą. Np szerokość kierownic w przyszłym roku, przełożenia których Sram nie ma itd
Bardzo ciekawa akcja obstawiam że UCI końcowo dopnie swego