fot. Q36.5 Pro Cycling Team/SprintCycling

Rory Townsend (Q36.5 Pro Cycling) okazał się sensacyjnym zwycięzcą ADAC Cyclassics Hamburg 2025. Irlandczyk był częścią ucieczki dnia i zdołał utrzymać przewagę nad peletonem aż do ostatnich metrów. To dla niego pierwsze zwycięstwo w World Tourze, więc nic dziwnego, że nie ukrywał swojej euforii na mecie.

30-letni Townsend uciekał przez prawie 187 kilometry wyścigu i na końcu udało mu się zafiniszować tuż przed szaloną pogonią peletonu. Choć współpraca ucieczki na ostatnich pięciu kilometrach wyglądała na zorganizowany i zaplanowany scenariusz, triumfator ADAC Cyclassics Hamburg 2025 nie krył zaskoczenia rozwojem wydarzeń w powyścigowym wywiadzie:

Nie, nie spodziewałem się tego gdy odjechaliśmy po dziesięciu kilometrach. Myśleliśmy, że znajdzie się dużo chętnych do sformowania ucieczki dnia, jednak ostatecznie znalazła się tam tylko nasza czwórka. Pomyślałem sobie: będziemy mieli dobry dzień, a ja powalczę na premiach. Planem było wytrzymać do ostatniego Wasebergu, a potem moglibyśmy utrzymać się w grupie i wciąż liczyć się w końcówce. Ale po prostu jechaliśmy dalej przed siebie. To niesamowite

– opowiadał zszokowany Rory Townsend.

Tuż po pokonaniu Waseberg po raz ostatni, ucieczka miała raptem paręnaście sekund przewagi. Kilka akcji zaczepnych i kontrolowanie się nawzajem z tyłu, pozwoliło harcownikom na utrzymanie przewagi aż do miejskiego finiszu w Hamburgu. Irlandczyk nie ukrywał, że na samym finiszu był pewny swoich możliwości:

Czułem, że się zbliżają. Słyszałem na słuchawce o różnicach czasowych, więc wiedziałem, że są blisko. Kiedy zobaczyłem peleton, poczułem się bardziej pewny siebie od dwóch kolegów z ucieczki – zacząłem finisz dość wcześnie. Zazwyczaj mam dobry sprint, w szczególności po tak długim dniu jak dzisiaj. Więc tak, wydaje mi się, że zacząłem już na jakieś 400 metrów przed metą. Chciałem wstać z siodełka na tyle ile to możliwe, a potem złapać najbardziej aerodynamiczną pozycję jak tylko się dało i utrzymać to aż do samej kreski

– rozwijał na temat finiszu triumfator wyścigu.

Dla 30-letniego Townsenda to pierwsze zwycięstwo wyścigu rangi World Tour w karierze, a szóste ogółem. Co ciekawe, kolarz mimo wieku swoją przygodę z w pełni zawodowym kolarstwem rozpoczął w 2023 roku, kiedy był częścią drużyny ProTouru Bolton Equities Black Spoke. Mistrz Irlandii nie ukrywał, że na długo zapamięta dzisiejszy wyścig:

Kiedy przekroczyłem linię mety, prawodopodobnie widzieliście szok na mojej twarzy. To niesamowite. To nie do pomyślenia. Nie spodziewałem się, że jestem w stanie wygrać w World Tourze. Wygranie wyścigu, w szczególności w koszulce mistrza kraju, sprawia, że jestem niezmiernie z siebie dumny. Dalej jestem w szoku. Takie dni jak dzisiaj są wyjątkowe, to mnie inspiruje w kolarstwie. Lata temu, widziałem jak Steve Cummings robił podobne rzeczy. To, że byłem w stanie teraz zrobić to samo, jest niewyobrażalne

– skwitował szczęśliwy Rory Townsend.

Poprzedni artykułJonathan Vaughters skomentował konflikt o nadajniki GPS
Następny artykułChris Froome: „To normalne, że Pogačar jest zmęczony”
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze