Cisowianka Road Tour / Zamana Group

Były polski kolarz, zwycięzca Tour de Pologne z 2003 roku, a teraz organizator kolarskich wyścigów dla amatorów, był jednym z gości gali Warmińsko-Mazurskiego Związku Kolarskiego w Elblągu. Przy tej okazji porozmawialiśmy o jego wyścigowych cyklach – Cisowianka Mazovia MTB Marathon oraz Cisowianka Road Tour – a także o współczesnym kolarstwie. 

Pochodzi pan z Ełku, a więc zawitał pan w swoje rodzinne strony. 

Jest mi bardzo miło, że zostałem zaproszony na galę Warmińsko-Mazurskiego Związku Kolarskiego w Elblągu. Pochodzę, tak jak pani powiedziała z Ełku, ale wiele razy przyjeżdżałem do Olsztyna, żeby się ścigać, a teraz jestem organizatorem imprez dla amatorów, które odbywają się między innymi na Warmii i Mazurach. 

Właśnie. O ile niektóry etapy Cisowianka Mazovia MTB odbywają się na Warmii i Mazurach, np. w Olsztynie, o tyle wyścigów z cyklu Cisowianka Road Tour na próżno tutaj szukać.  

Kolarstwo szosowe jest bardzo trudną dyscypliną. Czym większy dystans dzieli mnie od swojej kariery, tym bardziej to dostrzegam. Rywalizacja stoi na bardzo wysokim poziomie. Przy okazji organizowania cyklu szosowych imprez dla amatorów, widzę, jak trudno jest sprawić, by jakikolwiek wyścig doszedł do skutku. Zawodnicy nie palą się do tej dyscypliny sportu, ponieważ jest niebezpieczna. Jazda łokieć w łokieć w 200-osobowym peletonie może powodować groźne upadki. W innej sytuacji znajdują się zawodowcy, którzy wspinają się po kolejnych szczeblach drabiny kolarskiego rzemiosła, tak naprawdę ucząc się przewracać na wyścigach przełajowych czy MTB. Amatorzy natomiast, a przynajmniej spora część z nich, nie umieją się przewracać. Kontynuujemy wyścigi szosowe, ale nie na Warmii i Mazurach – jesteśmy chociażby w Nałęczowie, gdzie podobnie jak tutaj są piękne tereny, wąwozy Kazimierskiego Parku Krajobrazowego, jest Wałbrzych Baranowski Tour, edycja górska, czy Głowno Gold Race, który już z samej nazwy kojarzy nam się z jednym z najważniejszych wyścigów wiosennych, czyli Amstel Gold Race. Organizuję go z moim przyjacielem i komentatorem Eurosportu Dariuszem Baranowskim. Także Cisowianka Road Tour będzie składał się najprawdopodobniej z pięciu etapów (czwartego w Częstochowie nie mamy jeszcze oficjalnie potwierdzonego, ale jest bardzo prawdopodobne, że to właśnie tam nastąpi zakończenie sezonu). 

Można spodziewać się w przyszłości szosowego wyścigu dla amatorów z cyklu Cisowianka Road Tour?    

Kto wie, być może ten mój przyjazd tutaj spowoduje, że kiedyś zorganizujemy wyścig szosowy także na Warmii i Mazurach. Wydaje mi się, że panują tutaj doskonałe warunki do trenowania, do ścigania, trasy przypominają największe i najbardziej prestiżowe wyścigi klasyczne. Zauważyłem, że są tu dzisiaj samorządowcy, sponsorzy… [Cezary Zamana rozgląda się po sali mrugając porozumiewawczo okiem] Myślę, że jest przyszłość przed kolarstwem szosowym w Krainie Tysiąca Jezior. 

To w takim razie zaprośmy na wyścigi MTB, które odbędą się na Warmii i Mazurach. 

Tak. Historia Mazovii MTB Maratonów rozpoczęła się piętnaście lat temu w moim rodzinnym mieście Ełku, ale później szybko trafiłem do pięknej stolicy Warmii i Mazur – Olsztyna, gdzie otrzymujemy duże wsparcie samorządu. W granice Warmii i Mazur przygarniamy jeszcze tę Brodnicę, która leży co prawda poza granicami województwa warmińsko-mazurskiego, ale absolutnie uważam, że miejscowość ta ma ducha tego regionu. Myślę, że udało nam się stworzyć piękny cykl maratonów MTB. Jeśli idzie o Warmię i Mazury, to zaczynamy w Brodnicy na początku wakacji [28 czerwca], w środku wakacji Olsztyn [2 sierpnia], a w połowie sierpnia finał. 

Pamiętam, gdy pan się ścigał i przyznam szczerze, że spoglądając teraz na pana nie dostrzegam większej różnicy w sylwetce. 

Uważam, ze w życiu trzeba być stałym w miłości. Moją pierwszą miłością było kolarstwo, nadal tak jest i myślę, że na długo tak pozostanie. Gdzieś widziałem badania, które mówią o tym, że kolarstwo podtrzymuje młodość, ale to tak, jak każdy sport wytrzymałościowy, który uprawia się na świeżym powietrzu. Jednak badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych dowiodły, że rower najlepiej podtrzymuje młodość.  

fot. naszosie.pl

Pan także jest od czasu do czasu komentatorem telewizyjnym, a poza tym cały czas trzyma rękę na punkcie światowego kolarstwa. Jakie ma pan w związku z tym przeczucia co sezonu 2020 w wykonaniu Polaków? 

Kolarstwo zawodowe jest bardzo wyrafinowane. Michał Kwiatkowski ściga się najbogatszej drużynie na świecie, angielskiej, Rafał Majka w największej drużynie niemieckiej, również jednej z największych na świecie. Dla tych zespołów najważniejsze jest to, żeby odnosić sukcesy, nie ważne kto będzie to robił. Jakie będą mieli szanse, że będą liderami swoich ekip? Nie wiadomo, ale na pewny każdy z nich dostanie swoją szansę. Jak wiemy, ostatni sezon nie był dla Michała najlepszy, ale trzymajmy kciuki, jest to bardzo ambitny zawodnik. Ciężko jest w tej chwili coś konkretnego powiedzieć, zwłaszcza że początek sezonu też nie był dla niego najlepszy. Ale ja też tak czasami miałem, że jeden rok był słabszy, a drugi lepszy. Na pewno Michał się nie podda. 

Jest to rok olimpijski, dlatego też będziemy spoglądać na Polaków jeszcze bardziej bacznym okiem. 

Tak i to zapowiada się bardzo ciekawie, ponieważ pamiętamy, jak dobrze Polacy pojechali w Rio de Janeiro. Pamiętamy, jak Michał Kwiatkowski „podłożył się” Rafałowi Majce, który de facto walczył o złoty medal, a ostatecznie zdobył brązowy. Warto trzymać kciuki za ten wyścig, który jest wyjątkową loterią. Myślę jednak, że predyspozycje naszych polskich asów są do tego stworzone, by w tego typu rywalizacji namieszać w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Pamiętamy przecież jeszcze Ponferradę 2014… [gdzie Michał Kwiatkowski zdobył tytuł mistrza świata – przyp. M.W.]. 

A co z drużyną CCC Team? Sezon 2019 był sezonem na tzw. „przetarcie”, ale czas już zacząć odnosić zwycięstwa i notować dobre lokaty, bo to się liczy we współczesnym kolarstwie, na to czekają sponsorzy. 

Gdy tworzy się zawodową drużynę kolarską, to konstruuje się ją albo wokół sprintera, albo wokół specjalisty od wyścigów etapowych albo klasycznych, a tutaj [w CCC Team] mamy Grega Van Avermaeta, specjalistę od klasyków, dołączył do niego [Matteo] Trentin, również dobrze radzący sobie w „jednodniówkach”, ale równolegle budowana jest drużyna na „etapówki”. Zakontraktowano [Ilnura] Zakarina, w wyścigach etapowych walczy Victor de la Parte. Cały czas drużyna się wzmacnia. Może wadą jest to, że nie kształtuję się jej tylko np. pod wyścigi klasyczne. Może wtedy o zwycięstwa byłoby łatwiej, ale z drugiej strony być może dzięki temu będziemy mieli większą przyjemność z oglądania ich. Ten worek zwycięstw wreszcie się otworzy. 

W składzie CCC Team jest również Michał Paluta, mistrz Polski, który biało-czerwoną koszulkę zdobył zresztą w Ostródzie, czyli mamy kolejny warmińsko-mazurski akcent. 

Tak, chociaż warto pamiętać o tym, że nawet jeśli nosi się koszulkę mistrza Polski, to nie od razu przywyknie się do szybkości, z jakimi jeździ się w peletonie World Tour. Zawodnicy mogą trenować według tych samych metod, regenerować się, ale nie są jeszcze do tego przyzwyczajeni. Na pewno zderzenie z tymi szybkościami, zwłaszcza podczas pierwszych wyścigów wiosennych, będzie trudne. Muszą to przetrwać, mieć pokorę i przewiduję, że błysną swoim talentem raczej w drugiej części sezonu.

Podczas gali Warmińsko-Mazurskiego Związku Kolarskiego w Elblągu rozmawiała Marta Wiśniewska.

Szczegóły dotyczący amatorskich wyścigów kolarskich organizowanych przez Cezarego Zamanę można znaleźć na stronie internetowej zamanagroup.pl. 

Jednocześnie zaznaczamy, że rozmowę przeprowadziliśmy 29 lutego, a więc w momencie, gdy w Polsce nie było ani jednego przypadku wirusa Covid-19 (koronawirus). W związku z niewiadomą co do tego, w jakim kierunku rozwinie się sytuacja z rozprzestrzenianiem się nowej choroby, proszę pamiętać, że wyścigi mogą nie odbyć się w podanych terminach. Warto sprawdzać na bieżąco informacje napływające od organizatorów.