fot. Getty Images Sport

Belg we wczorajszym Omloop Het Nieuwsblad zabrał się do decydującej o losach wyścigu akcji. Na finiszowych metrach musiał, jednak uznać wyższość swojego rodaka Jaspera Stuyvena.

Bez wątpienia powodzenie odjazdu, który zawiązał się na 75 kilometrów przed metą nie mogłoby się udać bez wielkiej pomocy kolegi z zespołu Deceuninck Quick-Step Tima Declercqa. El Tractor przez wiele kilometrów dyktował tempo uniemożliwiające dogonienie ich przez peleton. Lampaert opowiedział w wywiadzie dla lokalnych mediów o ogromnej pomocy jego kompana.

Jest mi po prostu przykro po tym wszystkim co zrobił dla mnie Tim. On pojechał naprawdę bardzo mocno w tym wyścigu. Wystarczyło to wykończyć, nieprawdaż? Szkoda, że w końcówce znalazł się jeden zawodnik, który był odrobinę lepszy. Myślałem, że Kapelmuur będzie końcem mojego wyścigu, ale próbowałem jechać ile mogłem i dlatego po raz pierwszy udało mi się załapać do dziesiątki w tym wyścigu

– przyznał 28-latek.

Sam zainteresowany opowiedział, również jak z jego perspektywy wyglądał jego pojedynek z Jasperem Stuyvenem.

Myślę, że pojechałem dobry wyścig i niewiele zrobiłem źle. Tylko w sprincie pozwoliłem sobie na błąd, ale to mała rzecz. Jasper na końcu był po prostu lepszy. Myślę, że jestem gotowy na tę wiosnę i jestem pewny siebie oczekując na kolejne starty

– zakończył trzeci kolarz ostatniej edycji Paryż-Roubaix.

Drużyna “Watahy” po raz kolejny pokazała, że potrafi rozdawać karty w w północnych klasykach. Możemy się spodziewać, że zarówno Lampaert, jak i jego kolega z zespołu Zdeněk Štybar będą bardzo groźni w najważniejszych flandryjskich wyścigach.