fot. Team Ineos

Zwycięzca wyścigu Tour de France z 2018 roku Geraint Thomas (Team Ineos) po raz kolejny obrał sobie za cel francuski wielki tour, a drogę ku niemu rozpoczął startem w portugalskiej “etapówce” Volta ao Algarve, która – jak pół żartem, pół serio stwierdził – była szokiem dla jego organizmu. 

Chociaż w przeszłości Geraint Thomas wygrywał wyścig Volta ao Algarve, to od dwóch sezonów nie jest w lutym w najwyższej formie. Rok temu walczył z nadwagą i “przebalowaną” po zwycięstwie w Tourze zimą, a teraz spokojnie wchodzi w sezon, mając nadzieję, że ten jeszcze jeden raz uda się wypracować na Tour de France najwyższą formę.

Tym razem ściganie w Algarve ukończył na dwudziestym pierwszym miejscu w klasyfikacji generalnej, ale pomimo to jest zadowolony, przestrzegając, że największe cele jeszcze przed nim, a teraz trwa tylko okres przygotowań.

– Myślę, że wszystko było w porządku – tak, jak się spodziewałem, ale oczywiście jeśli się ścigasz chciałbyś walczyć o najwyższe lokaty. Tej zimy, z tego lub innego powodu, nie wykonałem wielu ciężkich, wymagających treningów, zatem to był dla mnie de facto pierwszy intensywny blok treningowy. Mój organizm przeżył szok, zwłaszcza na płaskich etapach. Zazwyczaj są to po prostu przejażdżki, ale tym razem… wychodzenie z zakrętów itd. Ale tak, do mojego banku trafiła spora część pracy i jedziemy dalej

– wyjaśnił Thomas.

Wszystko wskazuje na to, że pochodzący z Cardiff kolarz będzie musiał po raz kolejny pokonać konkurencję, aby w Tourze mieć za sobą całą drużynę. O ile w 2018 roku dość szybko wyeliminował zmęczonego wyścigiem Giro d’Italia Froome’a, o tyle teraz będzie musiał okazać się lepszy od Brytyjczyka i obrońcy tytułu sprzed roku – Egana Bernala, który wówczas mu pomagał.

Wobec tego Thomas odniósł się do powrotu do ścigania Chrisa Froome’a, wyrażając jednocześnie spokój o atmosferę i jakoś współpracy w Team Ineos.

– Oczywiście, świetnie jest widzieć wracającego Chrisa. To fenomenalne, w jaki sposób on to wszystko pokonał. Szacunek dla niego za całą ciężką pracę, jaką włożył i poświęcenie, jakie okazał. Świetnie widzieć go ponownie ścigającego się.

Ostatecznie martwię się jednak wyłącznie o siebie. Jeśli tylko [wystartuję w Tourze] w najwyższej formie, to otworzy mi drogę do całej reszty. Radziliśmy sobie z tym w przeszłości, podczas gdy inne drużyny nie radziły sobie, i nie wiedzę powodu, dla którego mielibyśmy znowu tego nie zrobić

– zakończył Geraint Thomas.

Teraz kolarz Ineos ma w planach powrót do domu w Monako, a tam treningi przed kolejnym wyścigiem – Tirreno-Adriatico. Natomiast przed Tour of the Alps oraz Tour de Romandie uda się na zgrupowanie wysokościowe na Teneryfę.