Fot. www.praga.eu

Premier Czech Andrej Babis negocjuje z organizatorami Giro i wzywa przedstawicieli największych czeskich miast do wniesienia opłaty startowej.

Negocjacje w sprawie organizacji Grande Partenza rozpoczęły się w listopadzie. Głównym problemem są finanse – organizatorzy żądają od Czechów wyłożenia kwoty 12 mln euro (300 mln koron czeskich).

Zdaniem premiera, największe czeskie miasta muszą włączyć się finansowo w kwestię organizacji wyścigu. W przeciwnym razie organizacja Giro w Czechach będzie mieć jedynie wymiar lokalny i trasa czeskiej części wyścigu zostanie ograniczona do Pragi.

Czesi zgodnie z założeniami mieliby zorganizować trzy pierwsze etapy, podobnie jak Węgrzy w nadchodzącym Giro. Warto dodać, że Węgry wydały na organizację wyścigu kwotę dwukrotnie wyższą niż miałaby wydać strona czeska – 24 mln euro. Mimo tego, premier Czech jest zdania, że opłaty wciąż są zbyt wysokie.

Całkiem niedawno obiecaliśmy wyłożyć 77 mln koron na organizację mistrzostw Europy w koszykówce w 2021 roku. Ta impreza pokaże, czy inwestowanie w sport będzie dla Czech korzystne

– ocenił czeski premier.

W kwestii opłat wtóruje mu przewodniczący Narodowej Agencji Sportu, Milan Hnilicka potwierdzając jednocześnie, że negocjacje trwają.

Organizacja Giro przyniosłaby Czechom bardzo duży prestiż. Kolarstwo szosowe jest bardzo popularne na poziomie amatorskim i zawodowym, więc fanów nie powinno zabraknąć. Opłata startowa jest zdecydowanie zbyt wysoka, ale negocjacje będą z pewnością kontynuowane.

W sprawę zaangażowane są znane czeskie osobistości ze świata sportu – hokeista Jaromir Jagr, piłkarz Pavel Nedved oraz mistrzyni olimpijska w biegach narciarskich Katerina Neumannova, którzy są przedstawicielami Narodowej Agencji Sportu w negocjacjach.

Władze Brna i Ostrawy twierdzą, że w sprawie projektu Giro 2022 niewiele wiedzą i że strona rządowa się z nimi nie kontaktowała. Oba miasta czekają na ruch władz w tej sprawie.