Fot. Trek Segafredo

Tasmańczyk utracił prowadzenie w Tour Down Under na rzecz Daryla Impeya (Mitchelton-Scott). Jest on jednak spokojny przed finałowym etapem, który zakończy się na stokach Willunga Hill.

Na piątym odcinku australijskiej etapówki doszło do przetasowań w klasyfikacji generalnej. Dzięki wygraniu oraz trzeciego miejsca na lotnych premiach obrońca tytułu sprzed roku przejął prowadzenie w wyścigu. Jednak Impey ma jedynie dwie sekundy przewagi nad Richie Portem. Pamiętajmy, że ostatni etap kończy się na podjeździe na, którym sześciokrotnie triumfował Tasmańczyk. Po dotarciu na metę Porte opowiedział o swoich odczuciach po ostatnim etapie.

Jutro będziemy grać o pełną pulę. Jeśli wygramy etap, wygramy wyścig. Bez różnicy, jutro będzie naprawdę trudno. Spodziewaliśmy się ataku ze strony Mitcheltona

– przyznał Porte.

Wspomniane przyśpieszenie australijskiej drużyny na podjeździe znajdującym się 20 kilometrów przed metą odczepiło wszystkich kolegów Porte’a. Znalazł on się w tej sytuacji zupełnie sam, a Daryl Impey miał jeszcze przy sobie Lucasa Hamiltona oraz Simona Yatesa. 35-letni kolarz rodem z Tasmanii liczy na większe wsparcie na kończącym etapie.

Mads (Pedersen) wykonał dla mnie dobrą robotę zbierając sekundy na lotnej premii, ale niestety dziś byłem odizolowany od drużyny. Mam nadzieję, że jutro moi koledzy będą jak najdłużej przy mnie

– zakończył obecny wicelider Santos Tour Down Under.