Foto: Trek-Segafredo

Tasmańczyk po dość przeciętnym, pierwszym sezonie w barwach Trek-Segafredo nadal jest pełen pasji i motywacji do ścigania. Jego wzrok w 2020 roku będzie przede wszystkim skierowany na wyścig ze startu wspólnego podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio.

35-letni zawodnik w 2019 roku nie miał żadnych poważnych kraks czy kontuzji, które wykluczały go między innymi dwa lata z rzędu z „Wielkiej Pętli”. Niestety z brakiem kraks przyszedł, także brak formy, który był spowodowany, również infekcją, która dotknęła Porte’a wiosną. Przed swoją chorobą co prawda odniósł on jedno zwycięstwo w domowym wyścigu Santos Tour Down Under na Willunga Hill, ale zgodzimy się, że już nas do tego przyzwyczaił. Swojego przeciętnego roku jest świadomy sam Tasmańczyk.

Szczerze to był rozczarowujący sezon. W pierwszym roku zawsze jest trudno zaadaptować się w nowym zespole i jedenasta lokata w klasyfikacji generalnej Tour de France nie była tym czego oczekiwałem

– wyznał 35-latek w rozmowie z The Examiner.

Już za niecałe trzy tygodnie Richie Porte rozpocznie swój trzynasty sezon w zawodowym peletonie podczas Santos Tour Down Under. Ten rok będzie dla niego wyjątkowy z powodu Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Poprzednie zawody tej rangi w Rio de Janeiro z pewnością nie kojarzą się dobrze reprezentantowi Australii. Zjeżdżając ze zdradzieckiego Vista Chinesa miał kraksę, w której złamał staw barkowy.

Wyścig w Rio de Janeiro był początkiem trzech lat pełnych kraks, więc niezbyt mile wspominam moje ostatnie doświadczenie z Igrzysk, ale wyścig w Tokio będzie zupełnie inny i z wielką chęcią będę reprezentować Australię. To naprawdę trudna trasa i nie wiadomo jak to z naszą reprezentacją rozegramy. To dla mnie ogromna motywacja

– zakończył Tasmańczyk.

Richie Porte może być niemal pewny miejsca w czteroosobowym składzie jakim dysponuje reprezentacja Australii. Formą jego przygotowań będzie “Wielka Pętla”, w której będzie walczył o “generalkę” wraz z swoim kolegą zwycięzcą IL Lombardia Bauke Mollemą. Doświadczony kolarz w nadchodzącym sezonie musi nawiązać do swoich dawnych sukcesów, ponieważ ma on przed sobą ostatni rok kontraktu i jego pozycja po przyjściu Vincenzo Nibaliego do drużyny Treka jest znacznie słabsza niż dotychczas.