Fot. Marek Bala / naszosie.pl

Włoski kolarz, który w ostatnich latach walczy o powrót do swojej najlepszej formy sprzed lat sezon olimpijski zainauguruje podczas Tour Colombia, który odbędzie się od 11 do 16 lutego.

Fabio Aru przez ostatnie lata ma za sobą wiele trudnych chwil. Tylko w bieżącym roku przeszedł on operację tętnicy biodrowej lewej nogi. Po niezłym występie w Tour de France, w którym zajął czternastą lokatę wystartował w hiszpańskiej Vuelcie, gdzie miał przewodzić UAE Team Emirates. Niestety nie przystąpił do trzynastego etapu hiszpańskiego wyścigu z powodu zarażenia się wirusem Cytomegalii, który zmusił go do przedwczesnego zakończenia całego sezonu. 

Z pewnością Fabio Aru chciałby, aby nadchodzący rok 2020 był dla niego o wiele lepszy. Po powrocie z Kolumbii kolarz pochodzący z Sardynii wystartuje w Tirreno-Adriatico, a następnie zadebiutuje w Liege-Bastogne-Liege. Pierwszą część sezonu zakończy podczas Tour de Romandie. Aru nie będzie walczyć w Giro d’Italia, gdzie liderem zespołu ma być jego rodak Davide Formolo. Zamiast tego wystartuje on na początku czerwca w Critérium du Dauphiné, które będzie przygotowaniem do startu w „Wielkiej Pętli”. Tam najprawdopodobniej liderem ekipy Aru będzie rewelacyjny Słoweniec Tadej Pogačar. Włoski kolarz ma, także nadzieję znaleźć się w składzie Squadra Azzurra na Igrzyska Olimpijskie w Tokio.

Być może przygotowanie do Tokio byłoby lepsze poprzez start w Giro d’Italia. Najważniejsze jest, jednak aby być w dobrej formie 

– powiedział Włoch w wywiadzie dla La Gazzetta dello Sport.

Zbliżający się sezon może zdefiniować karierę zwycięzcy hiszpańskiej Vuelty z 2015 roku na najbliższe lata. Po tym roku kończy mu się kontrakt z jego obecną ekipą, więc musi on udowodnić swoją wartość. Pomóc ma mu w tym start w wyścigu Tour Colombia, w którym na starcie, oprócz wspomnianego Aru mają się znaleźć między innymi: Julian Alaphilippe, Egan Bernal oraz Nairo Quintana.