fot. Steff Cras twitter

Po bardzo przeciętnych dwóch latach w Katusha – Alpecin, Steff Cras wciąż chce walczyć o swoją karierę. We wszystkim ma pomóc przejście do ekipy Lotto Soudal.

Przez dwa sezony spędzone w rosyjsko – szwajcarskim zespole Katusha – Alpecin, jeden z bardziej utalentowanych Belgów nie zdołał odnieść żadnego zwycięstwa. Najlepszym jego wynikiem było 7. miejsce w Tour of Norway 2018 oraz 11. lokata w tegorocznym Tour of Oman. To oczywiście go nie zadowalało, w związku z czym 23-letni kolarz postanowił wrócić do macierzy, podpisując umowę z Lotto Soudal.

Chcę zrobić kolejny krok naprzód, bo czuję, że zatrzymałem się w rozwoju. Miałem trudny sezon, pełen pecha i kontuzji. Nie pomagała też niepewność związana z przyszłością Katushy. W ekipie nie było atmosfery, a mój kalendarz był bardzo źle przygotowany. Przez to też ani razu nie byłem w swojej najwyższej formie. Miałem możliwość podpisania kontraktu z Israel Cycling Academy, ale na szczęście do tego nie doszło. Wróciłem więc do Belgii, do Lotto Soudal i wierzę, że w ten sposób znów zacznę się rozwijać

– powiedział zawodnik.

Co równie ważne, Cras był w bardzo bliskim przyjacielem zmarłego Bjorga Lambrechta. Swoista pamięć o koledze z pewnością może dodatkowo napędzać młodego Belga.

Często o nim myślę, chciałbym jeździć tu razem z nim. Przed Tour de Pologne pojechaliśmy razem na zgrupowanie do Livigno. Śmiał się wtedy i mówił, że może w przyszłym roku będziemy się ścigać w jednym teamie. Tęsknię za nim, był moim prawdziwym przyjacielem. Robiliśmy razem naprawdę wiele rzeczy. To, co mu się stało, przepełnia mnie smutkiem. Zrobię wszystko, by godnie go zastąpić, choć nasza charakterystyka nieco się różniła

– powiedział mocno poruszony Cras.

Jeśli chodzi o kalendarz startów młodego Belga, jego sezon rozpocznie się na Majorce. Później zobaczymy go w UAE Tour i Volta a Catalunya. Później w jego planach pojawia się m.in. Tour de Pologne i Vuelta a Espana.