Fot. BMC

Zarówno producenci, jak i konsumenci oszaleli na punkcie aerodynamiki. Jedynym segmentem przeżywającym większy boom są rowery gravelowe, ale to jednak rowery przeznaczone do najszybszej jazdy są powodem ślinotoku oraz bezwzględnego drenażu portfeli setek tysięcy kolarzy amatorów. Zróbmy więc szybki przegląd najbardziej zaawansowanych rowerów z segmentu aero, rzućmy okiem na różnice, oraz podobieństwa pomiędzy poszczególnymi rowerami, ale także po prostu pozwólmy sobie na chwilę zapomnienia patrząc na te zdjęcia z kategorii pornografii kolarskiej. Bo życie jest za krótkie na jazdę na słabych rowerach… czy jakoś tak.

Trek Madone SLR 9 Disc

Najnowsza generacja aerodynamicznego superroweru amerykańskiego producenta od poprzednika różni się przede wszystkim dostosowaniem go do najnowszych trendów, a więc hamulce szczękowe ustąpiły miejsca hamulcom tarczowym. Ruch ten pozwolił rozwiązać jeden z większych problemów poprzedniej „madonki”, czyli trudność w regulacji hamulców, a z główki ramy zniknęły charakterystyczne klapki. Przeprojektowany został także kokpit, który teraz pozwala na nieco większy zakres regulacji. Poza tym do dyspozycji mamy regulowany rozdzielacz IsoSpeed, który pełni rolę pochłaniacza wibracji jednocześnie nie odbierając sztywności ramy. Niewiele rowerów jest w stanie przy jednoczesnej sztywności i doskonałych właściwościach jezdnych zapewnić kolarzowi poczucie komfortu znanego z rowerów typu endurance, a właśnie takie jest Madone. Co prawda nie jest to najbardziej utytułowany rower, ale to właśnie na nim w 2020 roku będzie jeździł szosowy mistrz świata Mads Pedersen. No i nie zapominajmy o fakcie, że przez wiele branżowych portali to właśnie najwyższy model Madone na tarczach został wybrany rowerem roku 2019.

3T Strada

Gerard Vroomen jest za wielu uznawany za jednego z najbardziej wizjonerskich konstruktorów rowerów. Nie zawsze jego wizje są pozytywnie odbierane, jednakże już kilkukrotnie przekonaliśmy się, że to co nam serwował, a my kręciliśmy nosem, okazywało się z czasem standardem, do którego dążyli pozostali producenci. Co prawda jeszcze przyjdzie nam poczekać na odpowiedź na pytanie, czy ze Stradą jest identycznie, ale na pewno jest to obecnie najbardziej kontrowersyjny aerodynamiczny rower szosowy. Do oczywistych rzeczy jakimi są głębokie przekroje, szerokie opony (do 30 mm) i hamulce tarczowe dochodzi w Stradzie napęd jednorzędowy. Kolarze szosowi do obecnego standardu w rowerach górskich, gravelowych i przełajowych nie są zbyt przychylnie nastawieni, jednakże przy głębszej analizie wychodzi na to, że można tak dobrać kasety (dostępne już od 9 zębów, a kończące się na 50 zębach) i tarcze, iż nikomu nie zabraknie zarówno pod górę, jak i w dół. Pozbycie się przedniej przerzutki pozwala także na uporządkowanie przepływu powietrza w pobliżu mufy suportu, a więc oprócz zmniejszenia oporu aerodynamicznego pozwala na zmniejszenie masy roweru. Geometria Strady jest stosunkowo krótka i niska w porównaniu do konkurencji, więc warto się do niej przymierzyć przed ewentualnym zakupem.

Scott Foil Premium

Scott Foil reklamowany jest przez producenta jako jeden z najbardziej wszechstronnych rowerów aero dostępnych na rynku. Przemawiać mają za tym zwycięstwa w etapach trzytygodniówek, oraz klasyków, które nie kojarzą się z wykorzystaniem tego typu maszyn. Mowa chociażby o Paryż – Roubaix, czy Liege – Bastogne – Liege. Tam w teorii lepiej sprawdzają się lżejsze i wygodniejsze rowery, jednak okazuje się, że Foil zadziwiająco dobrze radzi sobie z łączeniem ów zalet z aerodynamiką. Owszem, prowadzenie przewodów w przedniej części roweru na pewno nie jest wykonane tak, aby minimalizować opór powietrza, ale na pewno ułatwia jego serwisowanie. Jeśli chodzi o gonienie trendów, to przeprojektowana rama i widelec pozwalają na założenie opon o szerokości do 30 mm, oraz zachowanie tak samo dobrych właściwości aerodynamicznych, co wersja z hamulcami szczękowymi. Pomimo dozbrojenia widelca w „płetwy” w okolicy piasty udało się go także odchudzić. Jeśli chodzi o komfort jazdy, to na pewno nie rozczaruje on nikogo. Co do wyglądu, to Foil zdecydowanie szybciej spodoba się miłośnikom klasyki, niż inne rowery z tego segmentu. Oczywiście o ile przeboleją hamulce tarczowe.

Specialized S-Works Venge Disc

Wyposażony w tarczowe hamulce Venge jest trzecią wersją aerodynamicznego roweru szosowego amerykańskiego producenta. W stosunku do poprzednich generacji może się pochwalić mniejszą masą, większą sztywnością, lepszymi właściwościami jezdnymi, łatwiejszą obsługą, oraz niższymi oporami aerodynamicznymi, a według niektórych jest również ładniejszy niż poprzednicy, choć to w sporej mierze zależy od gustów. Największą wadą poprzednich Venge były hamulce szczękowe, ich modulacja, a przede wszystkim ich regulacja, choć przy sprzęcie do wygrywania schodziło to na dalszy plan, ponieważ jak dobrze wiadomo, kto hamuje, przegrywa. Zastosowanie hamulców tarczowych znacznie ułatwiło obsługę mechaniczną roweru, oraz poprawiło hamowanie. Przeprojektowanie profili, oraz zastosowanie szerszych opon pozwoliło także na zwiększenie komfortu jazdy na nierównościach. Tradycjonalistom może nie spodobać się fakt, że rower kompatybilny jest wyłącznie z elektronicznymi grupami osprzętu, choć z drugiej strony sama idea rowerów aerodynamicznych, a tym bardziej z hamulcami tarczowymi, może być dla nich nie do zaakceptowania. Bikefitterzy z kolei na pewno docenią odejście producenta od zintegrowanego kokpitu. Teraz nie pozostaje nic innego jak czekać na kolejny tytuł Mistrza Świata Petera Sagana…

Canyon Aeroad CF SLX Disc 9.0

Aeroad obecny jest w peletonie od 2015 roku, a w wersji z hamulcami tarczowymi od 2016 roku. W 2019 roku ścigali się na nich zawodnicy grup Moavistar i Katusha-Alpecin, jednak w najbliższym sezonie zobaczymy na nich tylko zawodników hiszpańskiej drużyny. Do największych zalet topowego Aeroada można zaliczyć przede wszystkich cenę o wiele niższą od konkurencji, oraz masę, która w przypadku rozmiaru L wynosi raptem 7100 gramów. Największym problemem wczesnych rowerów aerodynamicznych był brak komfortu i to właśnie tutaj widzimy największą poprawę. Co prawda Alejandro Valverde wybiera model Ultimate, jednak Aeroad wspina się równie dobrze. Rower jest niesamowicie zwrotny. Do tego stopnia, że niektórzy mogą uważać go za nieco „nerwowy” w prowadzeniu. Zintegrowany kokpit wykazuje się sztywnością dorównującą zarówno ramie, jak i kołom, więc nie ma mowy o marnowaniu energii. Największym problemem przy zakupie roweru jest konieczność dokonania zakupu przez internet i dopiero po przymierzeniu się do niego możemy zwrócić się do producenta w razie potrzeby o wymianę kokpitu na jeden z sześciu dostępnych rozmiarów.

Cannondale SystemSix Hi-Mod

Według deklaracji producenta Cannondale SystemSix Hi-Mod jest najszybszym z aerodynamicznych rowerów szosowych dostępnych na rynku. Przynajmniej na papierze. Jednak dane z tunelu aerodynamicznego to nie wszystko, ponieważ oprócz oporu ważne są właściwości jezdne, komfort, oraz zachowanie roweru w pofałdowanym terenie. Pomimo fabrycznie zamontowanych opon o szerokości 23 mm, zarówno rama, jak i koła są w stanie pomieścić opony o szerokości do 30 mm, co na pewno zwiększy poczucie komfortu podczas jazdy. Pomimo zastosowania zintegrowanej z mostkiem kierownicy innowacyjne mocowanie kokpitu do rury sterowej pozwala na ustawienie kokpitu pod jednym z ośmiu kątów nachylenia. Kokpit dostępny jest z mostkiem w długości od 8 do 12 cm, co dodatkowo poprawia możliwości idealnego dopasowania roweru do zawodnika. Geometria nowego SuperSixa nimal niczym nie odbiega od poprzedniej wersji, co również należy zaliczyć do zalet roweru. Jeździ się na nim wyśmienicie zarówno po płaskim, jak i pod górę. Co prawda z tłumieniem nierówności mogłoby być nieco lepiej, ale jak to mówiła moja mama – nie można mieć wszystkiego.

Cervelo S5 Dura-Ace Di2 Disc

Najnowsze wcielenie S piątki ma najgłębsze korzenie jeśli chodzi o aerodynamiczne rowery, które mają już ponad dekadę. Nawiązując do innowacyjnej myśli Gerarda Vroomena i Phila White’a S5-ka zaskakuje swoim wyglądem i zastosowanymi rozwiązaniami. Zacznijmy od widelca, który nie posiada tradycyjnej rury sterowej. Do tego dochodzi dolna rura przedniego trójkąta ściśle przylegająca do przedniego koła, oraz rura podsiodłowa posiadająca wycięcie na tylne koło znane z rowerów czasowych kanadyjskiego producenta. Geometria roweru jest bardzo agresywna, wymuszając niską i wyciągniętą pozycję. Na uwagę zasługuje także innowacyjny zintegrowany kokpit, który posiada rozdwojony mostek w kształcie litery V, mający za zadanie pochłanianie nierówności przy jednoczesnym zachowaniu sztywności. Patrząc na rower całościowo może wywoływać on skrajne reakcje. Na pewno ciężko przejść, lub przejechać obok niego obojętnie, a podobać każdemu się nie musi. Pewna jest natomiast niesamowita sztywność roweru, jego świetne właściwości jezdne, oraz duża stabilność prowadzenia.

Pinarello Dogma F12

Aerodynamiczne rowery szosowe zazwyczaj kojarzą się z prostymi liniami i ostrymi krawędziami, ale nie w przypadku Dogmy. O tym, że Dogma oprócz aerodynamiki może się pochwalić wszechstronnością najlepiej świadczy fakt, że od roku 2016 jest niepokonana w klasyfikacji generalnej Tour de France (2016 Dogma F8, 2017 i 2018 Dogma F10, 2019 Dogma F12). F12 jest trzecią generacją Dogmy (po F8 i F10) i dostępna jest w wersji z hamulcami tarczowymi, lub szczękowymi. Oprócz smukłych linii i subtelnych krzywizn rama jest asymetryczna celem kompensacji większych momentów występujących po stronie napędu i zapewnienia większej sztywności. Geometria ramy wymusza agresywną, nisko pochyloną i wyciągniętą do przodu pozycję. Gdyby szukać wad tego roweru, to oprócz ceny przyczepić by się można do niskiego tłumienie nierówności, co można kompensować rozmiarem opon (wg deklaracji producenta rama i widelec pomieści opony o szerokości do 28c włącznie) i ciśnieniem powietrza. Dogma dostępna jest w trzynastu rozmiarach, a zintegrowany kokpit Talon Ultra w szesnastu, co sprawia, że nie ma najmniejszego problemu z optymalnym doborem roweru do zawodnika.

Giant Propel Advanced SL 0 Disc

Obok TCR nowy Propel to jeden z dwóch rodzajów broni “cycków”, zarówno w minionym, jak i w nadchodzącym sezonie. Co prawda złotemu medaliście olimpijskiemu Gregowi van Avermaetowi nie udało się osiągnąć na nim tak spektakularnego sukcesu, jakim była zielona koszulka Tour de France zdobyta w 2017 roku przez Michaela Matthewsa, ale nie zawsze ilość sukcesów stanowi o jakości roweru, choć na pewno pomaga w marketingu. Być może dlatego nie widać ich zbyt dużo w amatorskim peletonie poza okręgiem miedziowym. Nowy Propel może się za to pochwalić zgodnością z najnowszymi trendami. Hamulce tarczowe, wewnętrzne prowadzenie wszystkich przewodów, oraz całkowicie zintegrowany kokpit. Rama Propela jest piekielnie sztywna, co pomaga przy efektywnym transferze mocy podczas sprintów, ale w połączeniu ze zintegrowaną sztycą na dłuższą metę wpływa na niższy komfort. Poza tym rower jest świetny w prowadzeniu, zastosowane przekroje rur, oraz stosunkowo niski profil obręczy z przodu powodują, że jest stabilny także przy bocznych podmuchach wiatru. Niestety nie wybija się niczym ponad produkty konkurencji, co na pewno nie napędza jego sprzedaży.

BMC Timemachine Road 01

Najnowsze wcielenie Timemachine odznacza się na tle konkurencji przede wszystkim swoją muskularną i kanciastą budową. Firma BMC przy projektowaniu roweru wykazała się wysokim stopniem integracji mając na uwadze końcowe właściwości aerodynamiczne roweru. I tak obok zintegrowanych koszyków na bidony, umieszczonego nad mufą suportu zasobnika, oraz pokryw hamulców tarczowych mamy dwuczęściowy kokpit ICS Aero, który przy jednoczesnej minimalizacji oporu, pozwala na wewnętrzne prowadzenie przewodów, oraz szeroki zakres regulacji. Niestety ten poziom integracji w połączeniu z wielkimi przekrojami wiąże się z wyższą masą. I tak w przypadku ramy o rozmiarze 56 cm mówimy o 7900 gramach na standardowych kołach DT Swiss ARC1100 Dicut. O ile nie zamierzamy się wspinać na wysokie przełęcze, to waga ta nie powinna być problemem, jednak nie sposób nie przyznać, że konkurencji bliżej do 7 niż do 8 kilogramów. Dzięki swojej budowie Timemachine R01 wyróżnia się także wysoką sztywnością, co nie wpływa pozytywnie na komfort na nierównościach i przy dłuższych dystansach, jednak można go nieco poprawić obniżając ciśnienie powietrza w oponach bezdętkowych.