World Anti-doping Agency

Praktycznie od zawsze nieodłączną częścią zawodowego sportu jest doping. Z biegiem czasu zaczęto z nim walczyć, powołując m.in. Międzynarodową Agencję Antydopingową, na której szefa oficjalnie powołany został dziś Witold Bańka. Przed wciąż działającym Ministrem Sportu i Turystyki wiele nowych wyzwań, w tym także… dokładne sprawdzenie oddziaływania szpinaku na ludzki organizm.

Wiosną i latem tego roku, grupa niemieckich naukowców przeprowadziła odpowiednie badania, wykorzystując do nich osoby prowadzące sportowy tryb życia. Ich wyniki okazały się być co najmniej niespodziewane. W 10-tygodniowej próbie przeprowadzonej na 50 mężczyznach, wykonujących dokładnie ten sam program treningowy, wyszło, że szpinak lepiej wpływa na budowę mięśni niż popularne odżywki używane m.in. przez kulturystów czy body builderów.

Za wszystko odpowiedzialny jest znajdujący się w szpinaku ekdysteron, mający działanie lepsze niż różnego rodzaju środki dopingujące. Na ten moment nie znajduje się on na liście środków dopingujących, lecz zgodnie ze słowami Marii Parr, uczestniczącej w badaniach, niedługo powinno się to zmienić.

Spodziewaliśmy się tego, że zobaczymy wzrost wydajności treningu, ale nie spodziewaliśmy się, że będzie on aż tak duży. Uzyskane dane jednoznacznie podkreślają skuteczność suplementacji ekdysteronem w odniesieniu do wyników sportowych. W naszym raporcie zaleciliśmy WADA, aby substancja została dodana do czarnej listy. Uważamy, że jeśli zwiększa ona wydajność ludzkiego organizmu, to powinna zostać zakazana

– powiedziała Parr.

Czy oznacza to, że zwykłe jedzenie szpinaku na obiad zwiększy możliwości naszych amatorskich organizmów? Nie do końca. Ilość ekdysteronu w zwykłej porcji zieleniny jest bowiem niska. Aby uzyskać naprawdę potężny efekt, należałoby spożywać co najmniej 1000 razy większą dawkę tej zdrowej rośliny.

Jednocześnie warto wspomnieć, że sam ekdysteron można spożywać także w zupełnie inny sposób. Jest on dostępny w sprzedaży także jako odżywka sama w sobie.