fot. Riwal Readynez/Garry Main

Kariera Jamesa Shawa wraca na właściwe tory. Po roku przerwy 23-latek znów będzie jeździł na poziomie profesjonalnym – tym razem jako zawodnik Riwal Readynez.

W latach 2016-18 Brytyjczyk reprezentował barwy Lotto Soudal, jednak w belgijskiej grupie nie był w stanie się przebić. Nie zadebiutował w Wielkim Tourze, a w wyścigach należących do World Touru nie wykazał się niczym szczególnym, więc obecny rok spędził już w kontynentalnym Swift-Carbon.

Tam wreszcie miał okazję posmakować roli lidera, co zaowocowało naprawdę dobrymi wynikami – m.in 10. lokatą w wyścigu Majora Hubala i przede wszystkim 5. w Tour de Yorkshire – dwie pozycje przed Tomem-Jelte Slagterem. Dzięki temu jego kariera znów zaczęła iść w dobrym kierunku, co oczywiście zauważa sam zawodnik.

Jestem podekscytowany mogąc wrócić na profesjonalny poziom po roku w trzeciej dywizji. To daje mi olbrzymie możliwości, a ja jestem bardzo zmotywowany, by je wykorzystać i jednocześnie dać jak najwięcej swojemu nowemu zespołowi. Już nie mogę doczekać się spotkania z nowymi kolegami na styczniowym obozie przygotowawczym przed nowym sezonem. Mam nadzieję, że uda nam się stworzyć zgraną ekipę, którą stać będzie na dobre rezultaty.

– mówił oficjalnej stronie zespołu.

Teraz dla 23-letniego zawodnika bardzo ważny rok. Jego nowy zespół ma szansę otrzymać zaproszenie na kilka worldtourowych wyścigów, a on, w przeciwieństwie do większości nowych kolegów ma już w nich jakieś doświadczenie. Jeśli je wykorzysta i pokaże się w nich z dobrej strony, to za moment będziemy mogli znów zobaczyć go w najwyższej dywizji.

Poprzedni artykułStijn Devolder kończy karierę
Następny artykułZwift – treningi i wyścigi, czyli jak nie przespać zimy
Bartek Kozyra
Magister politologii, ale bardziej niż polityka pasjonuje go sport. Trenował kolarstwo w Krakusie Swoszowice i biegi średnie w Wawelu Kraków, ale ulubionego sportowego wspomnienia dorobił się startując na 60 metrów w Brzeszczach. W 2017 roku na oczach biegnącej chwilę wcześniej Ewy Swobody wystartował sekundę po wystrzale startera, gdy rywale byli daleko z przodu. W pisaniu refleks również nie jest jego mocną stroną, ale stara się nadrabiać jakością. W liceum wygrał finał międzyklasowego turnieju z drużyną Kacpra Krawczyka.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze