fot. Sport Vlaanderen Baloise

Piet Allegaert z grupy Sport Vlaanderen Baloise został niespodziewanym zwycięzcą Tour de l’Eurométropole. Belg zaliczył tym samym pierwsze zwycięstwo w zawodowej karierze.

Dla Belga ostatnie tygodnie są bardzo dobre. W ciągu ostatnich dwóch tygodni wziął udział w trzech wyścigach i aż cztery z nich zakończył w pierwszej dziesiątce. Najpierw, gdy część jego kolegów przebywała na mistrzostwach świata w Yorkshire, zajął 10. miejsce w Gooikse Pijl, później w Sparkassen Münsterland Giro był ósmy i pokonał takich kolarzy jak Mathieu Van der Poel, czy Niccolo Bonifazio.

Dziś przebił oba te wyniki i na mecie mógł cieszyć się ze swojego pierwszego zawodowego triumfu. Skorzystał nieco na pechu Alvaro Hodega – głównego faworyta finiszu kończącego wyścig, który na 500 metrów przed metą uderzył w barierki i runął na ziemię. Mimo to i tak musiał pokonać kilku szybkich zawodników – m.in. Jaspera Stuyvena, Floriana Senechala i Edwarda Theunsa, co oczywiście sprawiło, że po wszystkim był bardzo podekscytowany.

– Ciężko mi wyrazić słowami to co czuję, ponieważ jestem bardzo poruszony tym co zrobiłem. Miałem bardzo dobre nogi, a nasza grupa cały czas jechała razem. Sprint był nieunikniony. Jechałem po prawej stronie drogi, dzięki czemu miałem okazję skrócić ostatni zakręt. Pozwoliło mi to także uniknąć kraksy, do której doszło po drugiej stronie jezdni. Jednak wtedy w ogóle o niej nie myślałem, po prostu dałem z siebie sto procent. I było warto, bo choć nie byłem faworytem, to udało mi się pokonać Senechala i Stuyvena

– mówił.

Przed 24-letkiem jeszcze Paris-Tours i jeśli utrzyma obecną formę, to we Francji prawdopodobnie zapewni sobie kontrakt na przyszły sezon. Być może nawet w World Tourze, z którym kontakt miał już trzy lata temu jako stażysta Treka.