Foto: ASO/ Pauline Ballet

Tour de France 2019 najlepszym wyścigiem ostatnich lat? Za rok może się to zmienić! Wiele wskazuje na to, że organizatorzy imprezy ponownie utrudnią trasę, która jednak nie będzie wjeżdżać aż tak wysoko w góry.

Nie da się ukryć, że tegoroczny wyścig dookoła Francji do samego końca trzymał w napięciu. Nieco nudniejszy był jedynie ostatni z górskich etapów, zakończony podjazdem do Val Thorens. Poza tym byliśmy jednak świadkami wyjątkowego widowiska, które na długo zostanie w naszej pamięci. Co bardzo nas cieszy, niewykluczone jednak, że w przyszłym roku kolarze będą mieli jeszcze więcej okazji do wielkiego ścigania.

Jak wiadomo już od dłuższego czasu, pierwsze dwa etapy wyścigu rozpoczną się i zakończą w Nicei. Co ważne, już na samym początku trasa nie będzie łatwa, a to może pozwolić założyć żółtą koszulkę takim kolarzom jak… Julian Alaphilippe.

Kolejne podjazdy czekać będą na kolarzy już na czwartym etapie wyścigu. Według doniesień francuskich mediów, właśnie wtedy peleton zmierzy się z finałową wspinaczką do Orcieres Merlette (11 km, 5,9%), gdzie jeden ze swoich najpiękniejszych triumfów odniósł Luis Ocana. Co jednak ważniejsze, na ten moment będzie to pierwszy z dwóch wjazdów w Alpy.

Jakby tego było mało, jeszcze przed pierwszym poważnym wjazdem w któreś z pasm górskich, peleton szóstego dnia ścigania zahaczy o Masyw Centralny. Tym razem za arenę zmagań najlepszych górali w stawce robić będzie Mont Aigoual. Na ten moment nie wiadomo jednak, który z wariantów podjazdu zostanie wykorzystany. Niezależnie od tego, nie będzie to najtrudniejsza wspinaczka w wyścigu, co z pewnością będzie odpowiadać m.in. uciekinierom.

Zgodnie z informacjami, do których dotarło La Depeche du Midi, weekend zamykający pierwszy tydzień ścigania stanie pod znakiem wielkich emocji w Pirenejach. W sobotę na kolarzy czeka naprawdę bardzo trudna przeprawa przez Col de Portet-d’Aspet, le Col des Ares, le Port de Balès i Col de Peyresourde, z którego do mety w Loudenville prowadzić będzie zjazd. Trasa etapu nr 9 na ten moment nie jest znana, lecz kolarze prawdopodobnie wystartują z Tarbes.

Drugiego tygodnia ścigania z pewnością nie zabraknie też ciekawych odcinków w Masywie Centralnym. Wiele wskazuje na to, że etap nr 13 zakończy się podjazdem pod Pas de Peyrol, gdzie ostatnie 2,5 kilometra prowadzi bardzo mocno pod górę (nachylenie nie spada poniżej 10%). W kolejnych dwóch dniach spodziewany jest także trudny odcinek rozgrywany pomiędzy Clermont – Ferrand i Lyonem.

Jeśli chodzi o trzeci tydzień ścigania, jest on na ten moment największą zagadką. Najprawdopodobniej na etapie nr 16 zobaczymy finisz w regionie 3 dolin – w Courchevel, Meribel lub Val Thorens. W najwyższych górach w Europie wyścig się jednak nie skończy. Po batalii w Alpach ma bowiem nadejść indywidualna jazda na czas. Z jednej strony wydaje się, że będzie to odcinek płaski, lecz z drugiej coraz częściej pojawiają się informacje, jakoby etap nr 20 miał prowadzić na La Planche des Belles Filles. Trudny podjazd w Wogezach miałby ugościć kolarzy walczących podczas wspomnianej już czasówki, liczącej około 25 kilometrów. Jednocześnie z pewnością byłby to wielki ukłon w stronę Thibaut Pinot, który pochodzi z tych stron.