Fot. Zamana Group

Wyżej w tym sezonie zawodnicy cyklu Road Tour już nie wjadą. Wałbrzych Baranowski Race był najtrudniejszą górską przeprawą w tegorocznych zmaganiach przyszykowanych przez kolarskiego mistrza Cezarego Zamanę, który tym razem do współpracy zaprosił też Dariusza Baranowskiego.

A gdy spotykają się ci dwaj utalentowani zawodnicy, to wiadomo, że na zwykłym wyścigu się nie skończy. W duecie Baranowski & Zamana zawsze panuje inspirująca atmosfera, co można było poczuć podczas sobotniej, pasjonującej dyskusji obu panów, zorganizowanej w Aqua Zdrój. Każdy z szosowców przyniósł ze sobą kolarskie artefakty, dokumentujące ich przebogatą zawodową karierę. Omówili również zmiany zachodzące obecnie w ich ukochanej dyscyplinie sportowej. Jak się okazało, w niejednej kwestii różnią się między sobą, oceniając niektóre rzeczy z dwóch różnych punktów widzenia.

Po żywej dyskusji, obaj kolarze zaproponowali dla odmiany coś dla ciała. Zabrali licznie zgromadzonych w Aqua Zdroju uczestników na trening przed niedzielnym ściganiem. Była to solidna wprawka przed tym, co kolejnego dnia na wałbrzyskich oraz okolicznych szosach miało spotkać peleton.

Nie wiadomo jeszcze, co w niedzielę tak mocno podziałało na startujące z Nowego Miasta kolarki oraz kolarzy. Czy zmobilizowała ich obecność obu kolarskich mistrzów? Czy czuli na plecach wymagający wzrok dziedzictwa Górnika Wałbrzych, który to klub tak zacnie zapisał się w historii tego sportu? A może na ich ambicję podziałały zapowiedzi czekających ich na trasie wzniesień, podjazdów oraz gór?

Bez względu na to, który z powyższych czynników był tym najistotniejszym, peleton nie czekał długo na rozwój wypadków. Nie było kalkulacji. Zwodzenia rywali. Kolarskiego pokera. Bardzo szybko narzucono bardzo ostre tempo, przez co grupa chętnych do zajęcia podium malała z każdym pokonanym kilometrem. Wbrew upalnej pogodzie i niełatwego profilu trasy, kolarskie charty sunęły przed siebie. Mieszkańców podwałbrzyskich gmin przyciągał do kibicowania słyszalny już z daleka świst rozcinanego przez kolarzy powietrza, a dobiegające z niejednej posesji żywiołowe oklaski i rozentuzjazmowane okrzyki świadczyły o szczerym podziwie dla mknących na metę zawodniczek oraz zawodników.

Na dystansie Pro zwyciężył Damian Miela, który 89 km pokonał z czasem 02:21:15.47. Tuż za nim wjechał Robert Walczak z czasem 02:21:22.20. Trzecie miejsce zajął Marek Beśka z czasem 02:21:26.88.

Na ½Pro triumfował Tomek Baran, który 51 km pokonał z czasem 01:19:58.57. Tuż za nim wjechał Igor Kaźmierczak z czasem 01:19:59.63. Trzecie miejsce zajął Mateusz OwczynnikÓw z czasem 01:20:00.03. Wśród kobiet najlepsza była Agnieszka Kerth z czasem 01:37:06.30, za którą na metę wjechała Małgorzata Sucha z czasem 01:41:18.39 i Kamila Wielgo z czasem 01:44:02.42.

Już po przybiciu dziesiątek piątek z uczestnikami wyścigu i po wręczeniu medali dla najlepszych, Cezary Zamana tak komentował Wałbrzych Baranowski Race:

„Jestem przekonany, że zrewanżowaliśmy się miastu Wałbrzych za jego gościnność, życzliwość oraz otwartość na nasze sportowe propozycje. A zrewanżowaliśmy się pięknym wyścigiem, w którym wszystko idealnie się ze sobą zazębiło. Dopisała frekwencja, dopisała sportowa rywalizacja, dopisała nawet nieprzewidywalna przecież pogoda”

– cieszył się dyrektor sportowy Road Tour.

„Przy okazji, dla mnie, jak i dla wszystkich startujących, to powód do dumy, że z naszym wyścigiem wpisujemy się w bogatą i piękną historię kolarstwa, z której słynął i słynie tutejszy Górnik Wałbrzych”

– dodaje triumfator Tour de Pologne z 2003 roku.

Warto dodać, że na wyścig przybyła brać kolarska: Bartek Huzarski, Radek Romanik, bracia Wrona, Jacek Mickiewicz i wielu innych kolarskich przyjaciół.

Okazji do startu w imprezach spod szyldu Cezarego Zamany nie braknie. Już we wrześniu wystartować będzie można jeszcze w Częstochowa Trek Race oraz Skierniewice Road Race.