fot. ASO / Alex Broadway

Pireneje za nami! Aż szkoda, że tak szybko. To, co działo się także na niedzielnym etapie z pewnością na długo zostanie w naszej pamięci. Czas na oceny.

Plusy:
Niech ten wyścig się nie kończy!
To się nie dzieje! To nie jest Tour de France! To nie jest ten do bólu przewidywalny wyścig, który przez lata tracił na wartości. Wielka Pętla znów jest wielka i dziś ponownie byliśmy tego świadkami. Praktycznie codziennie czołówka klasyfikacji generalnej nam się przewraca, a różnice, zamiast się powiększać, ciągle się zmniejszają. Wiedzą jednak Państwo co jest najważniejsze? Ten wyścig się nie kończy, on się dopiero zaczął!

Najmocniejszy, lecz jeszcze nie najlepszy
Ależ przyjemnie się ogląda w tegorocznym wyścigu Thibaut Pinot. Lider ekipy Groupama – FDJ ponownie pokazał, że w górach jest najmocniejszy, a to w Alpach może dać mu wiele, a może nawet i bardzo wiele. Co więcej, Francuz póki co robi nam tak kapitalne show, że nie da się nie patrzeć na to z przyjemnością. Nie da się ukryć, że wraz z Julianem Alaphilippe’m zyskał w tym roku bardzo wielu fanów.

Do granic możliwości
Po wczorajszym, kapitalnym etapie na Col de Tourmalet, dziś Julian Alaphilippe stracił do największych rywali w klasyfikacji generalnej. W końcu jednak musiało do tego dojść. Lider wyścigu, który nigdy nie był wybitnym góralem (bardzo dobrym już tak) zrobił jednak wszystko, by zminimalizować różnicę do najgroźniejszych rywali. Ostatecznie zostało z niej ponad półtorej minuty, a to wciąż pozwala mu wierzyć w sukces.

Odrodzenie
Oczywiście należy dziś pochwalić zwycięzcę Simona Yatesa czy walecznego Simona Geschke. Najlepiej jednak było nam oglądać bardzo dobry występ Lennarda Kamny, który po bardzo wielu problemach pozbierał się i pokazuje, że w przyszłości będzie trzeba na niego liczyć. Niezmiernie się cieszymy, że Niemiec nie poszedł drogą Adriana Costy czy Campella Flakemore’a i jego kariera będzie nabierać rumieńców.

Minusy:
Lekarz pilnie potrzebny
Halo, czy jedzie z nami lekarz? Farmaceuta? Pielęgniarka? Ktokolwiek, kto będzie w stanie doprowadzić Enrica Masa do “stanu używalności” przed etapem do Valloire? Niestety, bez młodego Hiszpana Julian Alaphilippe będzie w trzecim tygodniu rywalizacji kompletnie osamotniony, a to na pewno nie pomoże mu w obronie żółtej koszulki lidera. Co więcej, Dries Devenyns i Kasper Asgreen także będą musieli sobie przypomnieć najlepsze występy, bo obaj pod górę potrafią pociągnąć.

Niecelny strzał
Kiedy jeden z braci Yates jedzie do tej pory bardzo pozytywny wyścig, wygrywając dwa etapy, drugi kompletnie zawodzi. Dziś jeszcze liczyliśmy, że Adam zdoła zminimalizować straty w klasyfikacji generalnej, lecz na metę przyszło mu przyjechać ponad 20 minut za bratem. Cóż, w Alpach podwójne ataki? Byłoby ciekawie.

Skok w przeciętność
Choć leżącego się nie bije, trzeba dziś wspomnieć o Romainie Bardecie. Jedna z nadziei Francuzów i absolutny lider AG2R La Mondiale jak zawodził, tak zawodzi. Dziś można było odnieść wrażenie, że ciężko mu nawet będzie walczyć o zwycięstwo w klasyfikacji górskiej, która może być dla niego jedyną opcją, by w tegorocznym wyścigu zaistnieć.