fot. ASO / Pauline Ballet

Od kilku lat erytrejskie kolarstwo staje się coraz mocniejsze. Dowodem na to są m.in. tacy zawodnicy jak Natnael Berhane, którzy mogą liczyć na coraz większy szacunek w peletonie. Mimo to dla nich wciąż nawet najmniejsze wyróżnienia są czymś wielkim.

Podczas tegorocznego Tour de France, wspomniany już Berhane jest jednym z głównych uciekinierów. Dziś Erytrejczykowi udało się otrzymać od organizatorów nagrodę “najbardziej walecznego”. Dzięki temu 28-letni kolarz po raz pierwszy wyszedł na podium podczas Wielkiej Pętli, by odebrać tradycyjny czerwony numer.

To był już drugi etap, na którym byłem niezwykle nastawiony na walkę o czerwony numer. Wcześniej nie udało mi się to na etapie nr 6. Muszę przyznać, że wyjście do dekoracji podczas Tour de France to coś niesamowitego, tym bardziej, że był to dla mnie pierwszy raz. Szkoda tylko, że peleton nas nie odpuścił, bo przez cały dzień nie mieliśmy przewagi większej od 2:30

– powiedział Berhane na mecie.

Co ciekawe, wstępnie wydawało się, że Erytrejczyk może być zainteresowany walką o koszulkę w czerwone grochy. Wydaje się jednak, że tym razem nie będzie mu dane wjeżdżać w góry z wielkimi ambicjami.