fot. ASO / Pauline Ballet

Choć pierwszy tydzień Tour de France nie był wielce udany dla Tima Wellensa, Belg kończy go z koszulką lidera klasyfikacji górskiej, którą może chcieć utrzymać do końca wyścigu.

Kiedy Wellens zabrał się w ucieczkę już trzeciego dnia rywalizacji w tegorocznym Tour de France, wiele osób nie za bardzo chciało w to uwierzyć. Zawodnik Lotto Soudal mimo to kończy pierwszy tydzień ścigania z dużym skalpem, jakim jest koszulka lidera klasyfikacji górskiej, która zasadniczo może pozostać na jego barkach już do samego Paryża.

Zasadniczo obiecałem sobie przed wyścigiem i czasem też o tym wspominałem, że bardzo chciałbym zakończyć pierwszy tydzień ścigania z którąś z koszulek. Najbardziej odpowiadała mi górska, więc też i ją mam. Ostatnimi czasy bardzo źle reagowałem na upał, dlatego też pojechaem do Dubaju, by sprawdzić suplementy i specjalne napoje. Muszę przyznać, że przyniosło to efekt. Mam nadzieję, że w Pirenejach będzie podobnie

– powiedział Wellens.

Dla Belga kolejna szansa na atak już w czwartek, kiedy to zawodnicy zmierzą się z trudną trasą do Bagneres-de-Bigorre.