Tatra Road Race

Niemal tysiąc startujących, dwa dystanse, kilka tysięcy metrów w pionie, kapryśna pogoda – tak w skrócie wyglądała w minioną sobotę gonitwa na Podhalu. Kolejna edycja Tatra Road Race potwierdziła, że jest to najtrudniejszy i najlepiej zorganizowany wyścig amatorski w Polsce.

Po niemal 8 godzinach spędzonych w samochodzie mijających na podziwianiu ekranów wzdłuż autostrady, lądujących samolotów na lotnisku w Balicach przy bramkach na A4 i panoramy Tatr na Zakopiance w piątkowe popołudnie zameldowałem się w Zakopanem. Tym razem to nie Krupówki były piątkowym azylem, a biuro zawodów usytuowane przy hotelu Mercure Kasprowy. Wyposażony w pakiet startowy ruszyłem na oficjalną odprawę przed wyścigiem i tutaj pojawił się pierwszy argument potwierdzający opinię, że Tatra Road Race to najlepiej zorganizowany amatorski wyścig w Polsce.

Wiktor Bubniak / Tatra Road Race

Cezary Szafraniec, głównodowodzący Tatra Cycling Events (organizatora TRR), przeprowadził dogłębną analizę całej trasy i każdego jej elementu, który mógłby być potencjalnym zagrożeniem. Wycieczka wideo po najtrudniejszych zjazdach mogła się okazać o tyle przydatna, że niemal wszystkie prognozy pogody wskazywały na jedno – deszczowy wyścig. Przejdźmy więc do ścigania!

Jak pisaliśmy w zapowiedzi – wyścig odbył się na dwóch dystansach. Dystans krótki, czyli HARD, został rozegrany na trasie o długości 56 kilometrów z przewyższeniami sięgającymi 1600 metrów. Najmocniejszy tego dnia był Adam Wójcik (IN Mogilany Cycling Team), który drugiego na mecie Jakuba Baszczyńskiego (Rk Aluminium Bike Team) pokonał o ponad 7 minut. Podium w kategorii OPEN uzupełnił Mateusz Burda (STS Jordan Wola Mała).

Wśród Pań na krótkim dystansie z trasą najlepiej poradziła sobie Natalia Kołodziej Skwarczyńska (Gomola Trans Airco), która trasę wyścigu pokonała w czasie 2 godzin i 11 minut. Drugie miejsce, ze stratą ponad 9 minut, zajęła Agata Miękinia (Lech Pol 4×4 Team), a najniższy stopień na “pudle” zajęła Barbara Buława (Pentel).

Na dystansie HELL równych sobie nie miał Marek Wojnarowski. Ponad 3300 metrów przewyższenia na 121 kilometrach zawodnik drużyny 72D Rowmix Jawa Team pokonał w niecałe 4 godziny i samotnie przeciął linię mety. Mimo tak trudnej trasy o pozostałych dwóch miejscach na pudle zadecydował sprint na 200-metrowej hopce prowadzącej do samej kreski i w tej walce lepszy okazał Amadeusz Brachaczek (Vestis Rokosz Team), który wyprzedził Arkadiusza Petkę (Klub Kolarski Lew Lębork).

Na długim dystansie wśród Pań bezkonkurencyjna była Alina Myłka (RSC Aareteal), która o niemal 8 minut wyprzedziła Angelikę Tlołkę (JAS-KÓŁKA). Podium uzupełniła Agata Wawrzaszek, a tuż za nim zameldowała się “nasza” – Magda Chmielewska (Naszosie Team)!

Tatra Road Race

W swoim debiucie na dystansie HARD z czasem 2:22:28 zająłem 161. miejsce w gronie 506 sklasyfikowanych 🙂

Pełne wyniki możecie znaleźć tutaj.

Skoro więc sam mogłem “dotknąć” ścigania w Tatra Road Race mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że amatorski wyścig jest zorganizowany znacznie lepiej niż niejeden wyścig zawodowy w Polsce. Na uwagę przede wszystkim zasługuje fakt, że były prowadzone badania antydopingowe, a Służba Celna badała rowery pod kątem motodopingu. Mimo tego, że ściganie nie odbywało się przy całkowicie zamkniętym ruchu ulicznym trasa była doskonale zabezpieczona i wszystkie służby spisały się wzorowo. Do tego trzeba dodać świetnie zorganizowany bufet i chociażby taki detal jak będąca w pakiecie nalepka na ramę z profilem wyścigu – to wszystko także sprawia, że Tatra Road Race to świetny wyścig jeszcze zanim wyruszymy na trasę.

Sama trasa była fenomenalna. Trudno mi co prawda powiedzieć coś o słynnej już Pitoniówce z dystansu HELL, gdyż jej nie jechałem, ale ścianka na Ostryszu, niekończąca się prosta prowadząca do bufetu na Bachledówce czy Słodyczki to podjazdy, które nie tylko zapadły w pamięć, ale i w nogi 😉 O wyjeździe na Tatra Road Race myślałem już od kilku lat i po tym jak wreszcie udało się wybrać jestem pewien jednego – wracam tam za rok!