fot. Criterium du Dauphine

Bez zażartej walki w gronie faworytów do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej zakończył się tegoroczny wyścig Critérium du Dauphiné. Po ostatnim, ósmym etapie, który zakończył się w Szwajcarii, najbardziej zadowoleni są Dylan van Baarle i Jakob Fuglsang, którzy w następujących słowach podsumowali rywalizację w “małym Tour de France”.  

Dylan van Baarle (Team INEOS) – zwycięzca ostatniego etapu: 

– Plan był taki, aby zabrać się w ucieczkę. Zarówno ja, jak i Gianni [Moscon] mieliśmy pomóc Woutowi [Poelsowi], ale wszystko skończyło się trochę inaczej. Jestem szczęśliwy, ale podczas tego tygodnia przeżyliśmy wiele wzlotów i upadków. Wszyscy wiedzą, co przydarzyło się Chrisowi [Froome’owi] i drużyna bardzo dobrze sobie z tym poradziła. Oczywiście, wpłynęło to na nas, było dla nas szokiem i zmieniło hierarchię w składzie. Pozostaliśmy jednak razem i pokazaliśmy, że jesteśmy gotowi do ścigania się w wielkim wyścigu. W poprzednich edycjach bardzo tutaj cierpiałem, więc ciężko nad tym pracowałem i dziś to się opłaciło

– powiedział Dylan van Baarle oficjalnej stronie internetowej Team INEOS.

Jakob Fuglsang (Astana), zwycięzca klasyfikacji generalnej:

 – Spodziewałem się, że to będzie trudniejszy dzień, ale moja drużyna wykonała idealną pracę kontrolując wyścig w najlepszy z możliwych sposobów. Odjechała ucieczka, w której tylko jeden kolarz miał sześć minut straty w klasyfikacji generalnej, więc nie było czym się martwić. Mnie pozostało więc tylko siedzieć na kole moich kolegów, którzy doprowadzili mnie do linii mety. To zwycięstwo jest dla mnie wyjątkowe, ponieważ w przeciwieństwie do 2017 roku, kiedy to wygrałem na ostatnim etapie, mogłem pojeździć w żółtej koszulce lidera. Jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się dowieźć ten trykot do mety

– powiedział Jakob Fuglsang oficjalnej stronie internetowej drużyny Astana.