fot. ASO / Alex Broadway

Dla Adama Yatesa i ekipy Mitchelton – Scott 6. etap Criterium du Dauphine miał być pierwszym poważnym testem. Skończyło się jednak an strachu.

Przez ostatnie 5 dni zapowiadano, że to właśnie dziś na dobre rozpocznie się ściganie w Criterium du Dauphine. Ostatecznie faworyci postanowili jednak pojechać dość spokojnie, nie atakując się wzajemnie. Najbardziej skorzystał na tym Adam Yates, który nie miał problemów z zachowaniem żółtej koszulki lidera.

To nie był etap na pełen gaz, a tego się spodziewaliśmy. Dzisiejsi uciekinierzy mieli już spore straty, więc nie musieliśmy zaprzątać sobie głowy gonieniem. Na ostatnim podjeździe tempo nieco wzrosło, lecz i tak nie było szaleńcze. Jutro będzie już jednak piekielnie trudno, w szczególności, że ostatni podjazd liczy prawie 20 kilometrów

– powiedział Yates.

Jak wiadomo, w sobotę kolarze zmierzą się z trudnym podjazdem do Pipay, liczącym 19 kilometrów przy średnim nachyleniu dochodzącym do 7%.