fot. Jumbo-Visma

Wout Van Aert (Jumbo-Visma) w ciągu ostatnich kilku dni ponownie zadziwia kolarski świat. Po niezwykle solidnej, wiosennej kampanii, tym razem jest jednym z głównych aktorów Criterium du Dauphine. Według selekcjonera reprezentacji Belgii, Rika Verbrugghe, powinien pojechać wraz z kadrą na mistrzostwa świata do Yorkshire, a jeżeli tego nie zrobi, “będzie żałować do końca życia”.

Wiosną Van Aert pozostawał nieco w cieniu swojego wielkiego rywala z przełajów – Mathieu van der Poela. Holender (notabene, urodzony w Belgii i mający belgijskie korzenie), w wielkim stylu wygrał m.in. Amstel Gold Race, czym przysłonił bardzo solidne występy Van Aerta, który był m.in. trzeci w Strade Bianche i szósty w Mediolan – San Remo. Aktualnie Van der Poel skupia się na startach w Pucharze Świata MTB, podczas gdy Van Aert kontynuuje szosowy sezon w Dauphine.

Jego występy przechodzą najśmielsze oczekiwania. Belg tylko raz (na drugim etapie) ukończył zmagania poza podium. W środę sensacyjnie wygrał “czasówkę”, zaś dzień później okazał się najlepszy w sprincie ponad 70-osobowej grupy, pokonując m.in. Sama Bennetta (BORA-hansgrohe) i Juliana Alaphilippe’a (Deceuninck – Quick Step).

Tak znakomita dyspozycja 24-latka sprawia, że Belgowie zaczynają naciskać na kolarza, by ten zmienił swoje pierwotne plany i wystartował w szosowych mistrzostwach świata w Yorkshire. W tym tonie wypowiada się nawet selekcjoner kadry, Rik Verbrugghe.

Jeżeli Wout będzie w telewizji oglądać, jak jego wielki rywal – Mathieu van der Poel – zostaje mistrzem świata na szosie, będzie żałował swojej decyzji do końca życia. Trasa jest dla niego idealna. W swojej karierze nie będzie miał zbyt wielu szans tak dobrych, jak ta

– mówił, cytowany przez “Het Nieuwsblad”.