fot. Team Ineos

Najgłośniejsza informacja dnia obiegła już cały kolarski świat. Chris Froome na pewno nie wystąpi w zbliżającym się Tour de France, co kompletnie przewróciło układ sił. Czas więc spojrzeć na to, co czeka nas podczas Wielkiej Pętli.

O tym, jak ważną dla Tour de France postacią jest Chris Froome niech świadczy fakt, jak istotne dla wszystkich były decyzje UCI przed rokiem. Wtedy Brytyjczyk w ostatniej chwili został dopuszczony do startu, ostatecznie stając na najniższym stopniu podium. Dodatkowo nie da się ukryć, że przed tegoroczną edycją właśnie Brytyjczyka stawiano jako zdecydowanie największego faworyta do zwycięstwa, a co za tym idzie, jego nieobecność zmienia bardzo wiele.

Po pierwsze, choć zabrzmi to może nieco zbyt brutalnie, największymi “wygranymi” w tej sytuacji są Geraint Thomas i Egan Bernal. W szczególności ten pierwszy będzie miał teraz okazję udowodnić, że naprawdę jest wart zeszłorocznego triumfu, który przez wielu za kilkadziesiąt lat będzie mógł być uznany jednorazowym wybrykiem. Brak Froome’a oznacza dla “G” brak współlidera o równie wysokim autorytecie, co otwiera przed nim prawdziwą bramę niebios.

Po drugie, z punktu widzenia samego widowiska, niedyspozycja lidera ekipy Ineos może bardzo otworzyć rywalizację w Grande Boucle. Ba, można wręcz stwierdzić, że lipcowy wyścig może być najciekawszym od rywalizacji Cadela Evansa z Andy Schleckiem. Zabraknie bowiem absolutnego faworyta nr 1, co z pewnością będzie znakomitą szansą dla całej zgrai wygłodniałych wilków.

Oczywiście do samego wyścigu pozostało jeszcze dobre kilka tygodni i wiele może się zmienić, lecz wstępnie można się zastanowić kto powinien odgrywać najważniejsze role. Poza wspomnianym już duetem ekipy Ineos, ogromna szansa otwiera się przed Francuzami, którzy na zwycięstwo w Tour de France czekają od 1985 roku. Thibaut Pinot lub Romain Bardet w Maillot Jaune w Paryżu? Oj działo by się! Dodatkowo jeszcze więcej motywacji będą mieć m.in. Adam Yates czy Steven Kruijswijk, którzy wciąż czekają na swój pierwszy, naprawdę wielki tour.

Jednocześnie warto pamiętać, że na trasie pojawi się też jeden z dominatorów w ostatnich czasach. Mowa oczywiście o Tomie Dumoulin. W przypadku Holendra ogromną niewiadomą jest jednak jego forma, która we Francji może zarówno być przeciętna, jak i wybuchowa i kosmiczna.

W całym zamieszaniu nie sposób też wspomnieć o Polakach. Niestety nie mamy dobrych informacji. Michał Kwiatkowski, jak miał być pomocnikiem, tak będzie nadal.