fot. Giro d'Italia

Wspólne fotografie, spożywanie szampana i rozmowy trzeba będzie odłożyć na później. Organizatorzy postanowili, że zwieńczeniem tegorocznej edycji wyścigu Giro d’Italia będzie etap jazdy indywidualnej na czas w Weronie, rozgrywany na dystansie 17 kilometrów. 

Trasę tego etapu można podzielić na cztery części: płaski dojazd do podjazdu czwartej kategorii Torricelle, 4-kilometrowy zjazd i ponownie płaski, liczący 3 kilometry odcinek prowadzący do mety, zlokalizowanej w amfiteatrze w Weronie.

Podjazd Torricelle liczy 4,5 kilometra, średnie nachylenie wynosi 4,6%, zaś maksymalne sięga 9%. Na jego szczycie umieszczono jedyny na trasie pomiar czasu, a także czekają tam punkty do klasyfikacji górskiej, w której zwycięstwo zapewnił już sobie Włoch Giulio Ciccone (Trek-Segafredo), choć oczywiście musi ukończyć wyścig.

W wielkich tourach zazwyczaj jest tak, że kończą się one tak zwanym etapem przyjaźni. Najlepszym przykładem takiego odcinka jest ten rokrocznie kończący Tour de France, podczas którego kolarze startują z przedmieść Paryża, następnie robią rundy po stolicy Francji, by wreszcie sprinterzy mogli stoczyć prestiżową batalię na Polach Elizejskich.

Trudno spodziewać się, że jazda indywidualna na czas w Weronie przewróci czołówkę klasyfikacji generalnej, ponieważ jej dystans jest zbyt krótki, a trasa stosunkowo łatwa. Drugi Vincenzo Nibali (Bahrain-Merida) nie odrobi prawie dwóch minut do lidera Richarda Carapaza (Movistar), ani także trzeci Mikel Landa (Movistar) nie odrobi do “Rekina z Messyny” minuty, by wskoczyć na drugi stopień podium.

Spoglądając na pierwszą dziesiątkę ogólnego zestawienia jedynie siódmy Rafał Majka (BORA-hansgrohe) teoretycznie ma szansę odrobić dziesięć sekund straty do szóstego Miguela Ángela Lópeza (Astana). Ponadto – tak, jak wspomnieliśmy – nie należy liczyć na wielkie zmiany. Ta “czasówka” będzie więc wymagająca bardziej pod względem mentalnym, ponieważ kolarze muszą się przygotować jeszcze na ten jeden wielki wysiłek i zachować koncentrację mknąc po miejskich, dość wymagających technicznie drogach.